Home / Społeczeństwo / Odrębność za wszelką cenę

Odrębność za wszelką cenę

Swoją historię sami Estończycy dzielą w wielkim uproszczeniu na cztery okresy – panowanie polskie, szwedzkie, rosyjskie i czas niepodległości. W żartach mówią niekiedy, że najlepiej było za rządów Szwedów, a ponieważ historia kołem się toczy, z nadzieją patrzą na rozpoczynający się właśnie nowy rozdział – przystąpienie Estonii do Unii Europejskiej.

Mówiąc o krajach bałtyckich, zwykle jednym tchem wymienia my: Litwa, Łotwa i Estonia. Rzadziej już potrafimy powiedzieć coś konkretnego na temat różnic między tymi państwami. Szczególnie Estonia, może dlatego, że najdalsza i najmniejsza, jawi nam się jako peryferia, margines nie tylko Europy, ale nawet tego obszaru. Inaczej wygląda to z perspektywy przeciętnego Estończyka, dla którego sprawa odrębności i wyjątkowości jego kraju jest oczywista, podobnie jak to, że znajduje się on… w centrum Europy!

Tallinn odwiedza dużo Skandynawów, z którymi łączy Estończyków np. podobny folklor. Na zdjęciu dziewczęta w strojach ludowych, fot. Tomasz Tomaszewski.

Tallinn odwiedza dużo Skandynawów, z którymi łączy Estończyków np. podobny folklor. Na zdjęciu dziewczęta w strojach ludowych,
fot. Tomasz Tomaszewski.

Wielowiekowa dominacja rosyjska nie zmieniła faktu, że Estończycy uważają się za Skandynawów. Oprócz pokrewieństwa języków estońskiego i fińskiego świadczyć o tym mogą także podobieństwa obrzędów ludowych, zabytków architektury wiejskiej, tradycyjnej kuchni (choć spotyka my tu też bliską nam kaszankę i zimne nóżki). Także cechy charakteryzujące przeciętnego Estończyka nie odbiegają od obrazu Szweda czy Norwega. Przy pierwszym kontakcie wydawać się mogą nieco zamknięci, powściągliwi, nazbyt uporządkowani. Prawdziwie skandynawskie zamiłowanie do zorganizowania życia społecznego, gdzie przynależność do grupy ważniejsza bywa od indywidualnych pragnień i ambicji, nie przeszkadza jednak Estończykom żyć i cieszyć się tym, co stwarzają nowe warunki, kultywować tradycje, a jednocześnie świadomie budować nowoczesny kraj.

Estończycy postawili na nowoczesne państwo obywatelskie. Niektóre opracowania nazywają ten kraj “tygrysem Bałtyku”, i nie ma w tym przesady. W 2003 roku przeznaczono na rozwój technologii informacyjnych 1,2 procenta środków budżetu państwa – prawie tyle samo co na obronność. Tak jest od lat niemal 10, a skutki tego są widoczne. W rankingu prowadzonym przez Mac Connell International, a uwzględniającym wykorzystanie internetu, bezpieczeństwo usług i zaangażowanie władz, w 53 krajach rozwijających się najlepiej wypadła Estonia wspólnie z Koreą Południową. Już teraz można w Estonii załatwić drogą elektroniczną niemal wszystkie sprawy urzędowe, a 80 procent operacji bankowych przeprowadzanych jest w ten sposób.Pod tym względem Estonia wyprzedza dziś nawet niektóre z państw Unii Europejskiej. Niskie stawki podatku dochodowego od firm i ciągle tania siła robocza stworzyły warunki do napływu kapitału zagranicznego, a niskie ceny przyciągnęły turystów. Widać to zwłaszcza na ulicach Tallina. W ostatnich latach odwiedza Estonię ponad 3 miliony turystów zagranicznych rocznie, głównie z Niemiec i Finlandii.

Tallin odległy jest od Helsinek o zaledwie 80 km. Do tallińskiego portu zawija dziennie ponad 20 promów, głównie z Finlandii. Finowie są głośni, widoczni, świadomi swej ważności. Miejscowi traktują ich z lekkim pobłażaniem, nazywają “fińskimi łosiami”, ale dobrze wiedzą, że dzięki nim, dla których główną atrakcją turystyczną są tutejsze ceny, ogromna liczba ludzi ma pracę. To dla nich stoją na ulicach sprzedawcy, oferując wyroby rękodzielnicze – swetry, skarpety, czapki. Dobre i ładne jak norweskie, a trzy razy tańsze. Nawet w czasach ZSRR Estonia zwrócona była twarzą do Bałtyku. Tu kontakty z Za chodem były najłatwiejsze. W odbieranej przez zwykłe domowe anteny fińskiej telewizji Estończycy widzieli, jak się żyje w Europie. Teraz ta Europa do nich przyszła i oni są gotowi.

Polacy w Estonii. Zamieszkali w Estonii Polacy mają status mniejszości narodowej. Ich liczbę szacuje się na niespełna 3 tys. Większość – choć często już dawno zapomniała język – nadal ma świadomość narodową. Mają swój związek, lokal, spotkania. Wiedzą, jaką rolę odegrała Polska na przestrzeni wieków w rozwoju tego kraju i ile sama skorzystała, choćby z pracy wykształconych na uniwersytecie w Tartu (dawniej Dorpacie) polskich naukowców czy polityków.

 

Źródło: Tekst został opublikowany dzięki uprzejmości magazynu National Geographic Polska. Wykorzystanie tekstu tylko za pozwoleniem autorów. Zdjęcia zamieszczone za zgodą autorów.

About Michał Bieniasz

Przewodniczący Związku Dziennikarzy Polskich na Wschodzie. Przewodniczący Kongresu Polaków w Szwecji.