Home / Polityka / Państwa bałtyckie / Wyrąbywanie okna na świat
Wizyta Baracka Obamy w Estonii. Fot. René Velli / Vabariigi Presidendi Kantselei

Wyrąbywanie okna na świat

Zdobycie Inflant na początku XVIII wieku to według rosyjskiej narracji dziejowa sprawiedliwość i zwieńczenie wielowiekowych wysiłków w celu zdobycia dostępu do Bałtyku, a więc „wyrąbania sobie okna na świat”. Porwanie estońskiego oficera to sygnał, że Rosja może chcieć odsłonić to okno przez ponad dwadzieścia lat zabite dechami niepodległości państw bałtyckich.

Koniec lata wprowadza Bałtów i Ugrofinów w huśtawkę emocjonalną. Rosyjskie samoloty regularnie naruszają przestrzeń powietrzną Finlandii (dotychczas robiły to na południe od Zatoki Fińskiej, ale być może nie wywarłoby to już na nikim wrażenia), która coraz intensywniej rozmyśla o członkostwie w NATO. Kilka dni temu na estońskiej ziemi przemawiał prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama – na duchu podniósł nie tylko Estończyków, ale także Łotyszy i Litwinów gwarantując im pomoc na wypadek agresji ze strony Rosji. Dwa dni po jego odlocie rosyjskie FSB porwało Estona Kohvera, oficera Estońskiej Policji Bezpieczeństwa. W poniedziałek natomiast rosyjska prokuratura, w imieniu swojej sowieckiej poprzedniczki, wznowiła postępowanie wobec Litwinów, którzy po ogłoszeniu przez kraj niepodległości (11 marca 1990 r.) uchylili się od służby w związkowej armii.

Powtórka z rozgrywki

Eston Kohver został uprowadzony dwa dni po odlocie Obamy do Walii, gdzie jak wiadomo zapadały decyzje ważne dla ojczyzny porwanego. Oficer wykonywał działania związane z przeciwdziałaniem zorganizowanej przestępczości na południowym-wschodzie Estonii, w pobliżu Luhamaa, przy granicy z Rosją. Kohver w trakcie wykonywania obowiązków zbliżył się do punktu granicznego, a z rosyjskiej strony niezidentyfikowane osoby (czyli FSB) zagłuszyły łączność radiowo-telefoniczną i użyły granatów dymnych, by go uprowadzić. Estończyk szybko został przetransportowany do Moskwy, gdzie usłyszał oskarżenie o szpiegostwo, a sąd rejonowy orzekł areszt. Oficer może zostać skazany na 10 do 20 lat więzienia.

Rosyjskiej wersji nie będzie. Nadmienię tylko, że podlegająca FSB straż graniczna, zanim jeszcze wierchuszka poinstruowała, po wspólnym rekonesansie podpisała protokół, w którym znalazły się ustalenia, że granica została nielegalnie przekroczona ze strony rosyjskiej.

Tyle faktów. Ze względu na charakter sprawy trudno uniknąć domysłów – z jednej strony dlatego, że dotyczy służb specjalnych, z drugiej strony dlatego, że dotyczy motywów działania Moskwy. Według ekspertów zajmujących się służbami, Kohver musiał wyjątkowo zajść FSB za skórę swoją dobrze wykonywaną pracą – w 2010 r. został odznaczony przez prezydenta Estonii za zasługi, których listę zachowano w tajemnicy. Operacja miała zostać zorganizowana przez najskuteczniejszych agentów i miała być planowana przynajmniej kilka tygodni.

Pierwsze reakcje władz estońskich polegały na uchyleniu furtki do polubownego rozwiązania sprawy, mówiły, że oficer mógł zostać porwany przez przemytników [1] i że nie dostrzegają motywacji politycznych zaistniałej sytuacji. W tym przypadku trudno jednak mówić o zbiegu okoliczności – ważnej wizyty państwowej z porwaniem. Rosja również nie pali się do wyjaśnień i rozgrywa ten kryzys po swojemu, łamiąc kolejne reguły.

Ostatnim razem kiedy Związek Sowiecki szykował się do zajęcia krajów bałtyckich prowadzono podobne działania. Tylko w latach 30. XX w. Rosjanie uprowadzili 46 Estończyków, głównie rybaków poławiających na wodach jezior Pejpus i Pskowskiego, a kilku pograniczników zabili. Kiedy w czasie jednej z potyczek (w 1938 r.) zginęło dwóch agresorów na ziemi estońskiej, wbrew dowodom w postaci zdjęć opublikowanych przez prasę estońską, Rosjanie oskarżyli Estonię o atak po sowieckiej stronie granicy. Podobne przypadki zdarzały się również na Łotwie – warto zapoznać się chociażby z historią ataku sowietów na posterunek straży granicznej w Maslenki w 1940 roku.

W co gra Rosja?

W okresie międzywojennym Rosjanie domagali się od porwanych rybaków informacji dotyczących topografii przygranicznych wsi, jednostek straży granicznej i policji, potencjału militarnego armii i jednostek samoobrony. Bezpośrednie cele starej, ale jak widać nadal aktualnej techniki wywiadowczej współcześnie są oczywiście inne. Można mówić o rozgrywce pomiędzy służbami, ale chodzi tu raczej o jasno płynący sygnał w kierunku państw bałtyckich, które wyrażają swoje zaniepokojenie i bez zbędnych ceregieli identyfikują agresora w wojnie we wschodniej Ukrainie.

Wydaje się, że dla Moskwy to element wojny psychologicznej – uprowadzenie Kohvera w pierwszych dniach było dla Estończyków szokiem, ale w dłuższej perspektywie ma podkopać poczucie bezpieczeństwa, zastopować lobbowanie na rzecz wsparcia Zachodu dla Ukrainy, wyciszyć szczerą retorykę w kwestii wojny i wycofać pełne poparcie dla sankcji przeciwko Rosji. Biorąc pod uwagę niedawną wizytę Obamy i silne zapewnienie o wsparciu Tallina, Rygi i Łotwy wobec ewentualnej agresji, akcja FSB zapewne zniweluje lepsze samopoczucie mieszkańców tych miast. Rosja mówi – możecie słuchać obietnic zza oceanu, ale to nasze podwórko i my decydujemy, co się w nim dzieje, a wasza wolność jest tylko złudzeniem.

Kolejny skandal szpiegowski i jego odpowiednie rozegranie przez Rosję może również osłabiać pozycję Estonii w NATO. Tallin już wcześniej skazywał wysokich rangą urzędników, którzy szpiegowali na rzecz Rosji, co budziło zakłopotanie w Sojuszu. W tym przypadku możliwe rewelacje ujawniane przez FSB i aparat rosyjskiej propagandy są nie do przewidzenia. Pokazanie Kohvera przez rosyjskie telewizje wskazuje, że Moskwa nie chce szybkiego załatwienia sprawy i nawet jego wymiana na swoich agentów skazanych przez Estończyków może odbyć się nieprędko.

Jest jeszcze jedno słowo, o którym warto wspomnieć. To słowo to „testowanie”. Rosja testuje jak daleko może się posunąć bez gwałtownej reakcji ze strony Zachodu. To testowanie toczy się co najmniej od tzw. Nocy Brązowego Żołnierza w Estonii w 2007 roku [2], przez wojnę w Gruzji w 2008 roku, po kolejne wydarzenia na Ukrainie. Nie sądzę, by z perspektywy Kremla trzy kraje bałtyckie zasługiwały na niepodległość, były czymkolwiek innym niż nadmorskim pasem ziemi ładnie komponującym się na mapie kremlowskiego władztwa. Jeśli Rosja testując kolejną granicę, nie sparzy się porządnie, może w którymś momencie pokusić się o bardzo rzeczywistą próbę ponownego wyrąbania sobie okna na osiemnastowieczny świat.

 

Przypisy:

1. W przemyt, np. broni, najprawdopodobniej zaangażowani są lokalni agenci FSB.

2. Były to zamieszki związane z przeniesieniem pomnika czerwonoarmisty z centrum Tallina na cmentarz wojskowy.

 

Źródło: Artykuł pierwotnie opublikowany został na stronach kwartalnika Res Publica Nowa.

About Kazimierz Popławski

Twórca i redaktor naczelny portali Eesti.pl i PrzegladBaltycki.pl.