Home / Kultura / Architektura / Supilinn – drewniana dzielnica Tartu

Supilinn – drewniana dzielnica Tartu

Supilinn to niewielka, drewniana dzielnica drugiego największego estońskie miasta – Tartu. Nazwa dzielnicy znaczy tyle co „miasto-zupa”, a poszczególne ulice otrzymały nazwy warzyw – jest Ziemniaczana, Fasolowa, Grochowa, Melonowa itd. Dzielnica położona jest blisko centrum, a pomimo tego zdołała zachować swój historyczny kształt i charakter.

Martem Hiobem z Stowarzyszenia na rzecz Supilinna rozmawia Kazimierz Popławski.

 

Jak długa jest historia dzielnicy? Jakie miejsce Supilinn zajmuje w dziejach miasta?

Większa część dzielnicy powstała w ciągu ostatnich trzech dekadach XIX wieku oraz w pierwszych dwóch XX wieku i 3/4 budynków zostało zachowanych w obecnym kształcie. Supilinn jest jedną nielicznych części miasta, która przetrwała wojnę w swoim pierwotnym kształcie. Dzielnica miała dużo szczęścia, bo nieliczne bomby, które tutaj spadały albo nie wybuchały, albo powodowały jedynie niewielkie pożary.

W średniowieczu, Tartu składało się z trzech dzielnic, a główna to dzisiejsze Stare Miasto. Obszar dzisiejszego Supilinna znajdował się już poza murami miasta. W miejscu, gdzie dzisiaj biegnie ulica Kroonuaia znajdowały się mury i wieże obronne. Dla miasta, Supilinn jest pewną pamiątką, która przypomina przedwojenne czasy w swoim oryginalnym kształcie.

Kto zdecydował o rozpoczęciu budowy tej dzielnicy? Dlaczego obszar ten został zabudowany tak późno, szczególnie biorąc pod uwagę, że znajduje się właściwie w centrum miasta?

W średniowieczu Tartu było zasobny miastem, które należało do Ligi Hanzeatyckiej. Tartu znajdowało się na pograniczu zachodu i wschodu, wpływów religii katolickiej i prawosławnej. Jeśli sytuacja polityczna się zmieniała to miasto to odczuwało – przechodziły tędy wojny, ale i odbywały się negocjacje pomiędzy stronami. W wyniku wojny północnej na początku XVIII wieku, Piotr I Wielki zdecydował, że miasto powinno zostać zrównane z ziemią, a jego mieszkańcy zostać przesiedleni w głąb Rosji. Jeszcze przed wojną zdecydowano o zrównaniu z ziemią wszystkich przedmieść, aby ułatwić obronę miasta. Po wojnie zostało tylko kilka budynków.

IMG_2251

A więc były tutaj zabudowania jeszcze przed wojną północną?

Tak, jednak trudno określić jak wyglądały te zabudowania. Niestety nie mamy średniowiecznych archiwów, aby zilustrować to, co tutaj mieliśmy przed kilkoma wiekami. Nadal w niektórych miejscach można odnaleźć ślady zabudowań, ale dopiero z XVIII w., jednak, jak mówiłem wcześniej, większość zabudowań pochodzi z XIX w. Drewniana architektura niestety ma to do siebie, że jej historia jest dosyć krótka. W XVIII w. mieliśmy tutaj kilka pożarów stąd trudno znaleźć starsze budynki. Zresztą podobnie to wygląda w całym mieście – zachowało się tylko kilka budynków z XVI i XVII w., a więc Tartu jest „produktem” XIX wieku.

Supilinn stanowił raczej źródło warzyw dla mieszkańców miasta, stąd zamieszkiwany był właściwie sezonowo. Obszar położony jest blisko rzeki, co umożliwiało transport, a ziemia jest tutaj urodzajna. Oczywiście woda była tutaj sporym problemem. Na pierwszej mapie z XVII w. odnaleźć można zaledwie kilka domów w okolicach dzisiejszych ulic Kroonuaia i Tahtvere, a więc na tyle wysoko, że nie były zalewane w czasie wiosennych powodzi.

A jak wygląda kwestia bliskości rzeki wygląda dzisiaj?

Ostatnie 2-3 lata to największy poziom wód od 30-40 lat. Myślę, że następne lata nie powinny przynieść nadzwyczajnie dużych powodzi, a więc woda raczej się nie wedrze do dzielnicy.

Przed laty woda i ogień ograniczały rozwój lub niszczyły dzielnicę. Co współcześnie oddziałuje na Supilinn? Czy dzielnica znajdują się tak blisko centrum nie budzi zainteresowania deweloperów?

Oczywiście. Jest tutaj kilka architektonicznych „ciekawostek”, które odzwierciedlają tak wizje deweloperów skrzyżowane z charakterem dzielnicy, jak i pewne schematy myślenia nadal obowiązujące wśród mieszkańców. Chociażby przekonanie, że dom zbudowany z betonu czy kamienia jest domem prawdziwym, a dom zbudowany z drewna jest, powiedzmy, pół-prawdziwym.

Można odnaleźć domy powstałe nawet w latach 30. XX w., które są drewniane, ale to drewno można zauważyć tylko w środku, bo zostały otynkowane, aby przynajmniej w taki sposób podnieść status jego mieszkańców. Ludzie z jednej strony obawiali się pożarów, ale za takim rozwiązaniem stała również chęć zrobienia pewnego wrażenia, czy podniesienie swojego statusu.

Są też betonowe domy budowane przez deweloperów i wykańczane drewnem, które ma nawiązywać do charakteru dzielnicy, co również często gryzie się z oryginalnymi budynkami.

Czy deweloperzy nie są zainteresowani wykupowaniem gruntów i budowaniem tutaj bloków?

Jest kilka powodów, które powodują, że nie można tutaj wznosić wysokich budynków. Pierwszy to powodzie, drugi to podłożone. Jest ono bardzo miękkie – torfowe podłoże sięga aż 8 metrów w głąb ziemi, co powoduje, że jest ono bardzo niestabilne.

Na początku XIX w., po licznych wojnach oraz klęskach głodu i chorób, miasto zaczęło się ponownie rozwijać. Z czasem potrzebowało nowych obszarów i to wtedy zaczęto budować bardziej okazałe konstrukcje. Problem miękkiego podłoża rozwiązano przy użyciu drewnianych bloków. Poziom wody jest tutaj wysoki i właściwie już 2 metry pod naszymi stopami jest jej mnóstwo. Zanim wzniesiono budynek robiono wykop, w którym na głębokość ok. 3 metrów układano drewnianą podstawę i dopiero na niej układano kamień. Taka technika pozwalała na budowanie w tym miejscu stosunkowo lekkich drewnianych budynków. Takie warunki zdecydowanie spowolniły rozwój dzielnicy. Również w centrum miasta w ten sposób stabilizowano podłożone pod budowane kamienice.

Szczęśliwie dla dzielnicy, rozwój budownictwa mieszkaniowego miał i ma miejsce w innych częściach, po pierwsze kraju, po drugie miasta.

Zauważyć można, że ludzie nie niszczą budynków, aby zrobić miejsce pod nowoczesne konstrukcje, a wręcz przeciwnie odnawiają je. Co stoi za takim działaniem – sentyment, historia?

Najważniejszym argumentem są pieniądze – taniej jest odnowić niż zbudować od podstaw. Takie działania pozwalają również na odnowienie domu etapami i wspólnie z wszystkimi mieszkańcami – wiele z tych budynków zamieszkiwanych jest przez kilka rodzin. Z drugiej strony, drewniane dzielnice miasta są chronione przez prawo. Niemal cały Supilinn znajduje się pod ochroną.

Czy chronione są poszczególne budynki, czy cała dzielnica?

Nasze stowarzyszenie chciałoby, aby dzielnica jako całość znajdowała się pod ochroną. Bardziej istotna niż pewna granica w czasie określająca, które budynki są chronione, a które nie, jest ochrona pewnej struktury – historyczny rozwój dzielnicy odzwierciedlony w kształcie budynków, układu ulic etc. Niestety władze miasta reprezentują inny pogląd, jednak pomimo tego większość budynków znajduje się pod ochroną.

Kim są mieszkańcy dzielnicy?

Mieszkańcy dzielnicy są bardzo zróżnicowani. Mamy zasobnych mieszkańców, ale również bardzo biednych. Jest to efekt z jednej strony dobrego położenia, a z drugiej wielu zaniedbań w kwestii infrastruktury. Jako stowarzyszenie obawiamy się popularności tego miejsca. Pociągnęłoby to za sobą wzrost cen, co doprowadziłoby do wykupienia domów osób biedniejszych i w efekcie zmiany charakteru dzielnicy.

Rzeczą bardzo specyficzną, która moim zdaniem jest wartością dzielnicy jest zachowanie „starego” wyglądu wielu budynków. To, że nie są one odnowione jest jak sądzę bardzo unikatowe, powiedziałby nawet, że w całej Europie. Daje to wrażenie oryginalności dzielnicy, można poczuć jej dawny charakter. Choć restaurowanie budynków jest rzeczą powszechnie odbieraną za pozytywną, to całkowicie zmienia atmosferę miejsca. Jesteśmy więc niejako rozdarci w naszym stowarzyszeniu – z jednej strony chcielibyśmy, aby dzielnica była bardziej popularna i zadbana, z drugiej strony, aby zachowała swój charakter i atmosferę. Oczywiście renowacje są niezbędne, ale należy je prowadzić w taki sposób, aby budynki i cała dzielnica nie traciły swojego pierwotnego charakteru.

Dzielnica zdobywa sławę i popularność wśród miejskiej bohemy.

Tak. Chcemy tak myśleć o naszej dzielnicy i zachęcamy szczególnie młodych artystów do odwiedzania Supilinna.

Jakie działania podejmuje Stowarzyszenie na rzecz Supilinna?

Organizujemy Dni Supilinna. Celem tego festiwalu jest popularyzacja dzielnicy – przez długi czas, dzielnica nie miała najlepszej opinii. Taka sytuacja powodowała, że obywatele miasta nie chcieli mieszkać tutaj. Z drugiej strony takie okoliczności powodują, że nikt nie chce zadbać o dzielnicę. Mieszkańcy sami powinni być przekonani do wartości miejsca, w którym żyją, wtedy ich dzielnica zyskuje także w oczach „świata zewnętrznego”. Dodam, że także poza festiwalem mamy wielu gości szczególnie z krajów skandynawskich, gdzie takie dzielnice jak nasza są już historią, a ta wyczuwalna pomiędzy naszymi drewnianymi domami robi na nich duże wrażenie.

Inne nasze działania są mniej widoczne. Opracowujemy projekty i plany zagospodarowania przestrzennego oraz ochrony poszczególnych części dzielnicy, aby zachować tak wiele jak się da. Plany te mają również na celu sprecyzowanie, jakie zmiany i w jaki sposób mogą być wprowadzane w budynkach i w całej dzielnicy tak, aby nie straciła ona swojego pierwotnego charakteru. Chcielibyśmy, aby stare dominowało nad nowym.

Doradzamy również miastu w kwestiach związanych z dzielnicą oraz organizujemy konsultacje społeczne w sprawie propozycji ze strony miasta. Jeszcze inną formą naszej działalności jest pomoc w rozwiązywaniu konfliktów sąsiedzkich.

Kto należy do stowarzyszenia?

Stowarzyszenie skupia obecnie około 120 osób. Dołączyły one do nas z własnej inicjatywy – nie prowadzimy żadnych działań zachęcających mieszkańców do wstępowania w nasze szeregi, więc ta liczba jest znacząca. To co obserwuję to występująca od jakichś 10 lat zdecydowana zmiana postrzegania dzielnicy przez samych mieszkańców. Zresztą ta zmiana jest także obserwowana w magistracie. Udało nam się przekonać władze miasta, że nasza dzielnica jest warta ochrony i to na jej ochronie należy się skupić w pierwszej kolejności, a dopiero później na jej rozwoju.

 

Źródło: Wywiad pierwotnie został opublikowany w magazynie internetowym Krytyka Architektury.

About Kazimierz Popławski

Twórca i redaktor naczelny portali Eesti.pl i PrzegladBaltycki.pl.