Home / Polityka / Polska-Estonia / Na własne oczy: obywatele II Rzeczypospolitej o Estonii i Estończykach

Na własne oczy: obywatele II Rzeczypospolitej o Estonii i Estończykach

Dla narodów Pana Tadeusza i Kalevipoega1 lata 1918-1939 charakteryzują się szczególnie barwnym i niezmiernie obszernym dorobkiem w dziedzinie twórczości literackiej. Jeśli do tego dodać otwartość na świat, która cechuje poszczególnych literatów II RP i I RE, oraz niezakłócony bolesnymi potknięciami żywot polsko-estońskich inicjatyw kulturalnych, to pojawienie się pod koniec pierwszej dekady omawianego okresu szeregu oryginalnych tekstów, inspirowanych pobytem w jednym bądź drugim kraju, staje się całkiem zrozumiałe.

Wizyty polskich działaczy kulturalno-społecznych w Estonii od końca lat dwudziestych stają się niemal dobrą tradycją. Jako wynik tych podróży zaczęły powstawać teksty będące literackimi sprawozdaniami, niestety rzadko, kiedy tłumaczone na język obywateli kraju, o którym opowiadają. Utwory polskie poświęcone Estonii – a nas interesują przede wszystkim takie, które wydano lub planowano wydać w postacie książkowej – dość łatwo dzielą się na dwie grupy:

  • retrospektywna – wspomnienia dorpackie, które są kolejnym ogniwem, a zarazem stałym elementem, w rozbudowanych dziennikach polskich autorów;
  • współczesna – wrażenia z podróży, które są esencjonalnie zagęszczone informacjami z historii kultury estońskiej, oraz publikacje o charakterze beletrystycznym.

Globalne zmiany ustrojowe pierwszej połowy XX wieku gruntownie zmieniły wszelkie istniejące przesądy narodowe oraz modele mentalne. Wcześniej zdecydowanie chłopski charakter rdzennych mieszkańców prowincji bałtyckich oraz brak tradycji państwowej powodował, że w oczach polskich […] Estończycy do lat 60-tych XIX wieku to “lud”, “ludek”, “plemię”, “tubylcy”, “stan kmieci”, itd. W każdym razie nie “naród”2. Pod koniec XIX wieku polska terminologia socjologiczna wobec Estończyków gwałtownie emancypowała. Do słownika Polaka w miejsce “Czuchny” na stale weszły określenia “Estończyk”, “Estonka”, “naród estoński”. Były to rezultaty odrodzenia narodowego.

Drobne wiadomości o Jutrzence estońskiej docierały do Polski dzięki polskim studentom3. Za czasów caratu, kiedy większa część Polski wraz z Warszawą oraz cała Estonia zostały guberniami Imperium Rosyjskiego, na Uniwersytecie w Dorpacie studiowało wielu Polaków oraz osób polskiego pochodzenia4, którzy albo zakładali organizacje studenckie, albo zrzeszali się w korporacje5.

Do końca I wojny światowej stereotyp Estończyka w Polsce opierał się na takich swoistościach, jak wytrzymałość w pracy oraz wielka oszczędność, a czasami wręcz skąpstwo. Ten nieco negatywny szablon kreślą memuary6, których autorami byli Polacy studiujący na Uniwersytecie w Dorpacie.

Na podstawie pozostawionych przez byłych wychowanków Dorpatu relacji, poza tymi dwiema cechami, niewiele możemy powiedzieć o ich stosunku do Estończyków. “Pochodząc przeważnie z zamożniejszych rodzin (studia w Dorpacie, również w Rydze, były kosztowne) nie nawiązywali z nimi bliskich kontaktów. Oczywiście w okresie studiów mieli oni możliwość bliższego poznania estońskiej ludności miejskiej (np. właścicieli sklepów, dorożkarzy, służących, rzemieślników itp.) oraz wiejskiej, lecz wzajemne kontakty były raczej rzadkie i powierzchowne”7.

Prace byłych dorpatczyków ożywiają wydarzenia i postacie, na których już od lat leży pieczęć nowożytnej historii Estonii. Dzienniki te wychodzą poza ramy lat 1918-1939. Jednak chronologicznie mieszczą się w granicach interesującego nas okresu, bowiem drukiem ukazały się do II wojny światowej.

Podobnie jak w okresie poprzedzającym wojnę przekazy pamiętnikarskie pochodzą od osób legitymujących się wysokim cenzusem wykształcenia i pochodzenia społecznego. Na przestrzeni dwudziestolecia międzywojennego ubiegłowieczne realia estońskie i lata swej młodości odtworzyli: Józef Weyssenhoff8, Ignacy Baranowski9, Hipolit Korwin-Milewski10, Wincenty Lutosławski11, Marian Bończy-Kunicki12 oraz Bolesław Limanowski13.

Józef Weyssenhoff napisał najbardziej jaskrawe i rytmiczne wspomnienia ze swego pobytu dorpackiego. Kronikarskie notatki pod tytułem Wspomnienia z Dorpatu przez Weyssenhoffa zostały spisane na zamówienie. “Tekst ten był przeznaczony do zbiorowej księgi wspomnień z Dorpatu, która miała powstać w okresie międzywojennym, ale nie została wydana, choć była już w fazie korekt”14. Dopiero w 1985 roku, dzięki Irenie Szypowskiej wspomnienia te ujrzały światło dzienne.

Los był mniej łaskawy dla pracy byłego dorpatczyka Stanisława Czekanowskiego15, czyli jak nazywała go Maria Dąbrowska Czekana. Za jej namową napisał pamiętniki z lat 1878-1944 pt. Roczniki długiego żywota mego16, które do tej pory pozostały w postaci rękopisu i przechowywane są w zbiorach Ossolineum.

Mało brakowało by studia w Dorpacie zaliczyły także takie znaczące postacie politycznej areny II RP, jak Józef Piłsudski i Konstanty Skirmunt. W pierwszym przypadku do studiów nie doszło w wyniku odmowy władz carskich17, zaś w drugim – ostateczny wybór maturzysty padł na Petersburg18.

Za pióro byli studenci brali się z przeróżnych powodów, ale przeświecał im jeden cel – użytek na rzecz przyszłych pokoleń. W przypadku B. Limanowskiego, I. Baranowskiego, H. Korwin-Milewskiego oraz W. Lutosławskiego Dorpat stanowi zaledwie małą część obszerniejszego sprawozdania życiowego. Natomiast w pracach J. Weyssenhoffa i M. Bończy-Kunickiego odtworzenie lat akademickich jest jedyną przyczyną cofania się w czasie.

Prócz wysokiego poziomu nauczania, Dorpat – kompletnie wówczas niemieckie miasto w Estonii – gwarantował Polakom “odmoskalenie się zupełne” i powszechność bezinteresownych miłostek. Prawie wszyscy kronikarze chętnie notują wyżej wymienione szczegóły. Mile wspominają swe lata dorpackie, uważając ten okres za najszczęśliwszy w życiu. Jednak jako naoczni świadkowi nie zapominają o opisach dziejów życia organizacyjnego oraz “żakowskiego bytu”.

Po raz pierwszy Pamiętniki 1835-1870 jednego z najsławniejszych dorpatczyków Limanowskiego ukazały się w 1937 roku19. Jako fundament, na którym buduje swe wspomnienia, Limanowski wybiera podejście socjologiczne. Wtedy “piszący nie poczuwa się do obowiązku spowiadania się przed czytelnikiem ze wszystkich zdrożności i błędów swego życia. Własna osoba schodzi na drugi plan. O wiele ważniejsze, a nawet jedynie ważne staje się dokładne i rzetelne – o ile możliwe – przedstawienie wszystkich przejawów życia społecznego…”20.

Podobną postawę wobec spisywania memuarów przybrał również I. Baranowski – pierwowzór postaci Doktora w Anielce Bolesława Prusa. We wspomnieniach Baranowskiemu nie tyle chodziło “o zobrazowanie własnej przyszłości, ile o przedstawienie życia narodowego i społecznego w Kongresówce w czasach największego ucisku pod rządami Paskiewicza oraz w epoce przedpowstaniowej”21. Pamiętniki Ignacego Baranowskiegozostały wydane w 1923 roku przez Adama Wrzoska.

Dziesięć lat później świat ujrzały dzienniki Wincentego Lutosławskiego pod tytułem Jeden łatwy żywot. “Dzieło to zostało napisane jednym tchem w Paryżu, prawie bez żadnych materiałów ani dokumentów…”22.

Najbardziej suchą na wrażenia dorpackie pracą są wspomnienia H. Korwin-MilewskiegoSiedemdziesiąt lat wspomnień (1855-1925), które ukazały się w 1930 roku w Poznaniu23.

Mniej obiektywne i bardziej emocjonalne są Fragmenty wspomnień z Dorpatu Bończy-Kunickiego. Memuary jako odpowiedź na ankietę Konwentu w Wilnie, dokąd po 1918 roku powróciła “Polonia”, drukiem ukazały się w 1927 roku.

Założona 3 maja 1828 roku wśród polskich studentów w Dorpacie korporacja “Polonia” jest centralnym wątkiem retrospekcji kronikarskich. Włączenie do ogólno-uniwersyteckiego ruchu korporantów otwierało przed Polakami znacznie większe niż dotychczas możliwości. “Polonia więc dorpacka zajęła wówczas równorzędne stanowisko z korporacjami niemieckimi, wzorując się na nich i jednocześnie zachowując z pietyzmem tradycji…”24.

Studenci mieli swoja gwarę25 – “osobną gwarę polską, której słownika nikt pono nie opisał. Jeżeli przepadnie, będzie miała szkoda dla lingwistyki, bo innowacje polegały głównie na skażeniu mowy przez mnóstwo wyrazów niemieckich lub czuchońskich i na przekręceniu znaczenia wyrazów polskich”26.

Do trzymających się z dala od “Polonii” należał Korwin-Milewski, który trochę gardził studenckim towarzystwem, bo, według niego, wśród rodaków “panowały przeważnie samodziałowe czamarki, długie buty i wątpliwej czystości bielizna…”27. Dla spisanych wspomnień tekstem samym w sobie jest uniwersytet. Chociaż podbudowuje to image miasta jako kulturalnej stolicy Estonii, “o Dorpacie miało się wówczas dość mętne pojęcie. Ot, jakaś niewielka mieścina, gdzieś na zapadłej prowincji, tzw. “dziura”, a w tej dziurze niewiadomo po co – uniwersytet”28.

W pierwszej dekadzie niezawisłego istnienia RP polskim mass-mediom bliższa i bardziej znana była Łotwa, dlatego też pionierskie i nieśmiałe wzmianki o Estonii powstawały według modelu łotewskiego. “Położenie estońskie” w Polsce powoli normalizowało się. Od drugiej połowy okresu międzywojennego z różnego rodzaju wizytami Estonię odwiedziły dobrze znane w literackim świecie Polski osobistości. W 1927 roku była tu Maria Dąbrowska, w 1929 – Irena Kosmowska29, w 1930 – Juliusz Kaden-Bandrowski, w 1932 – Zofia Nałkowska i Jan Brzechwa, w 1937 – Kazimiera Iłłakowiczówna. Byli to pisarze-działacze – swoiste novum XX wieku. “Nigdy bowiem dotąd pisarze działacze nie byli tak ściśle związani z ośrodkami dyspozycji politycznej, nigdy nie poddawali się tak dyscyplinie organizacji celowego działania zbiorowego”30.

Wszystkie podróżnicze notatki wyżej wymienionych luminarzy polskich powstały pod miarowy turkot kół pociągowych i znacznie poszerzyły polską wiedzę o geografii Estonii. Do świadomości obywateli II RP wchodzi do tej pory prawie nieobecny Tallin, mocno zarysowuje się panorama Narwy.

W przypadku pozycji wyjaśniających współczesne zagadnienia i osiągnięcia Estonii, międzywojenni kronikarze z Polski uwielbiają regresje czasowe, przez co do całokształtu organicznie włączane są obszerne wzmianki o historii duchowości estońskiej. Autorzy opisów rozumieli, iż znajomość obcej kultury – “to są nie tylko przekłady, to także jest znajomość literatur obcych, zwłaszcza wśród pisarzy, krytyków, tłumaczy”31.

Jako pierwsza z grupy znakomitości polskiego pióra o Estonii napisała w książce U północnych sąsiadów32 M. Dąbrowska, która swoją podróż nadbałtycką wraz z grupą działaczy PPS odbyła latem 1927 roku. Droga pisarki prowadziła z Polski przez Łotwę do ukochanej Finlandii33, więc Estonia była tylko “przystankiem na żądanie”.

“Twórczość artystyczna Marii Dąbrowskiej w okresie międzywojennym i powojen-nym nie zahamowała wcale jej działalności publicystycznej i krytyko-literackiej. Jako pu-blicystka Dąbrowska zabiera głos, w ważnych sprawach życia międzywojennego i współczesnego, okazuje wrażliwość na wszelką problematykę moralną i społeczną”34. Estonia wielkiego pożytku z pisarskiego talentu przyszłej autorki Dni i nocy jednak nie miała.

W Tallinie i Piricie – ówczesnym przedmieściu stołecznym, M. Dąbrowska gościła w dniach 5-7 lipca. Metropolia nie zachwyciła szczególnie pisarki. “Dla podkreślenia naszego sceptycyzmu nazywamy Tallin po dawnemu Rewlem – kładąc nacisk na to, że podobno przed wojną było to miasto zruszczone”35.

Nawet taki powszechnie podziwiany fenomen tutejszej szerokości, jak białe noce nie zrobiły na Dąbrowskiej specjalnego wrażenia. W dzienniku notuje sucho: “Biała noc – pierwszy raz widziana. Zupełnie jasno, tak, że można czytać”36. Jednak w Estonii M. Dąbrowska nabyła upominek – “wyroby z ładnie ciśnionej barwnej skóry”37.

Dla Ireny W. Kosmowskiej odstawiona przez M. Dąbrowską na boczny tor Estonia, była wartością samą w sobie. Zawzięta podróżniczka i publicystka szczerze wierzyła, że jej książeczka o kulturalnym i ekonomicznym rozwoju Estonii “będzie szczęśliwym zapoczątkowaniem dalszych w tym kierunku studiów”38.

Monografia Kosmowskiej pod tytułem Estonia: kraj i ludzie39 jest kontynuacją oryginalnego cyklu prac poświęconych opisom interesujących autorkę krajów. Wcześniej spod jej pióra wyszły Południowa Słowiańszczyzna, Chorwaci i Chorwacja, Rumunia i Dania.

Z dziesięciu rozdziałów książki o Estonii tylko trzy poświęcone są opisowi duchowego dorobku estońskiego. Kultura estońską Kosmowska zajmuje się na zaledwie 20% monografii. Ale jest to nie tyle zobrazowanie, ile lakoniczna analiza różnych dyscyplin.

Specyficzną cechą Kosmowskiej jest to, że swoją uwagę zwraca nie tylko na literaturę, muzykę, malarstwo, prasę i teatr. Odrębny przedmiot badań publicystki stanowi balet estoński, który do tej pory znajdował się poza zasięgiem polskich zainteresowań.

Kosmowska jako pierwsza odkrywa, że Estończycy “uprawiają też sztukę choreograficzną, taniec klasyczny. I w tej obecnie młodej dziedzinie odradzające się dopiero społeczeństwo chłopskie nie pozostaje w tyle za Europą. Unikając obcego naśladownictwa, kierownicy zespołów chcą oprzeć tę sztukę na pierwiastkach rodzimych i nadać jej przez to odrębny charakter”40.

Najbardziej popularną osobowością z galerii literatów polskich w Estonii był Juliusz Kaden-Bandrowski, który, będąc aktywnym mówcą, nie zdecydował się opublikować chociażby części spośród około ośmiuset artykułów wygłoszonych na różnych posiedzeniach i zebraniach autorskich. W dwudziestoleciu międzywojennym zostało “w książkowej formie przypomnianych tylko kilkanaście szkiców poświęconych literaturze polskiej”41.

Gościny pisarza organizowane były przez estońską komórkę PEN-Clubu (1927-1940). Wizyta była podporządkowana obchodom Tygodnia Książki w Estonii, który miał miejsce w marcu 1930 r. Prasa estońska zdała drobiazgowe relacje z pobytu Polaka42.

Za rok wrażenia z nadbałtyckiej podróży literackiej Kaden-Bandrowski wydał w postaci książkowej. Był to “mały wycinek ogromnej pracy, którą podjęli pisarze Europy w celu wzajemnego poznania się, z obopólnego poznania literatur a przez literatury – wzajemnego zbliżenia narodów”43. Tom Pióro, miłość i kobieta został zauważony w po drugiej stronie Bałtyku44.

W części poświęconej Estonii można znaleźć także dwa bardzo ciekawe teksty. Pierwszy – to oficjalne przemówienie pod tytułem “Osnowa książki”, które przez Kaden-Bandrowskiego zostało wygłoszone na uroczystej akademii, rozpoczynającej święto książki w Tallinie45. Drugi – “Patos codziennej prostoty” jest odczytem o kulturze Polski z elementem porównania polsko-estońskiego, który odbył się na Uniwersytecie w Tartu46.

Mniej szczęścia jako autor miał Jan Brzechwa, który od deski do deski przeczytał wyżej wymienioną pracę Kaden-Bandrowskiego, ale mniemał, że niemniej jednak Estonia pozostała nadal dla czytelnika polskiego “dziwną ziemią, którą trzeba dopiero odkryć”47. Brzechwowska wyprawa odbyła się wiosną 1932 roku. Literat bawił w Tallinie, gdzie nawiązał nici najserdeczniejszej przyjaźni ze światem artystycznym Estonii.

Bezskutecznie ubiegając się o osobny druk maszynopisu Wiosna w Estonii48, powstałego po kilkutygodniowej wycieczce, Brzechwa miał nadzieję, że jego tekst o Estonii “może stanowić będzie skromny chociażby wyraz mojej [J. Brzechwy – N. S.] przyjaźni i umiłowania tego pięknego i czarującego kraju”49. Nieprzymilającą wartością dzieła Brzechwy jest fragment, w którym zawarte są wiadomości o współczesnej historii literatury polskiej w Estonii.

Największą liczbę estońskich miast zwiedziła w 1932 roku. Zofia Nałkowska. Tallińsko-narewsko-tartuski wojaż pisarki był podyktowany promocją własnej twórczości. Bowiem w tym samym czasie na deskach teatrów estońskich odbywała się premiera Domu kobiet. Prócz przeżyć teatralnych, największe wrażenie na Nałkowskiej wywarł estoński klimat50.

Pisarka zanotowała: “W Tartu zostałam pierwsze dni, uważane tutaj za “wiosenne”. W południe woda kapała z dachów i słońce roztapiało wyjeżdżony saniami śnieg na jezdni. Za to pod wieczór powracał mróz piętnastostopniowy”51.

Najbardziej oficjalną wizytę literacką odbyła była sekretarka Piłsudskiego Kazimiera Iłłakowiczówna. “Na początku 1937 roku Iłłakowiczówna przedsięwzięła dłuższą turę odczytową poczynając od Estonii, przez Finlandię, Szwecję i Norwegię do Danii”52. Sztafeta startowała 2 lutego w Tartu53. Za dwa dni wykład odbył się również w Tallinie54.

Iłlakowiczówna miała dawno i dobrze opracowany tryb spotkań z cudzoziemcami i Polonią. Literatka przyznawała: “Wymyśliłam […] taką formę odczytów polskich, które nazwałam recytacjami, a w których dostępnie, popularnie pisane wiersze przeplatałam opowiadaniem o Polsce. Wiersze były religijne i publicystyczne, z tych ostatnich wiele o Marszałku”55.

Iłłakowiczówna “w swoich podróżach zagranicznych była bardzo wymagająca w stosunku do siebie, jak również do organizatorów jej występów poetycko-odczytowych”56. Na przebieg wojażu estońskiego nie narzekała. Ale podróż nadbałtycka wywarła na Iłłakowiczównie wrażenia, które są zgodne z opinią Dąbrowskiej: bardziej do gustu poetce przypadła Finlandia57.

Wiadomo, że człowiek z zewnątrz czasami potrafi zaobserwować więcej niż miejscowy, dlatego specjalną wagę przywiązujemy do tzw. “cudzego punktu widzenia”. Literaci polscy nie powtarzają się w opisywanych konkretach.

Na przykład Kaden-Bandrowski kładł akcent na kult owoców. “Na przyjęciach, herbatach, obiadach na pierwszym miejscu stawiają [Estończycy – N. S.] piękne, srebrne kosze, pełne południowych owoców, które w świetle i w otoczeniu północnym, lśnią wzmożonym blaskiem życia”58.

Według określenia Brzechwy “tak mała i niepozorna kreatura jak kilka”59 stanowi współczesny symbol wiedzy przeciętnego obywatela RP o państwie estońskim. Polacy “z dobrotliwym uśmiechem przypominają sobie rewelskie kilki, wędzone w blaszanych puszkach i przywożone do nas całymi wagonami”60.

Nałkowska zachwycała się zatoką: “Pierwszy raz w Tallinie zobaczyłam ten dziw: zamarznięte morze. Leży tylko cokolwiek niżej niż wybrzeże i jak ono – zasłane jest grubo zawalistym śniegiem. Ale czuć w tej pustej, nieruchomej równinie bez domostw i drzew żywioł wielki i tajemny zastygłej wody, pod martwym śniegiem wie się jej groźną, napełnioną nieprzerwanym życiem, czarnozieloną głębinę”61.

Przybywających w Estonii Polaków często zaskakiwał język estoński. Przyzwyczajone do mowy obcej ucho podróżników znad Wisły było nie przygotowane do odbioru dźwięków tutejszych, a oko drażniły szyldy z mnogością samogłosek62.

Ostatnim Polakiem, który po pobycie w Estonii pozostawił drukowany ślad, był Stanisław Kolbuszewski63. W 1939 roku w Poznaniu wydał on zbiór esejów i reportaży W stolicach państw bałtyckich. Książkę o Rydze, Tallinie i Helsinkach, w której sporo miejsca zostało poświęcone architektonicznemu opisowi stolic, charakteryzuje lekkość i barwność stylu.

Odosobnione miejsce zajmują także oryginalne dzieła Juliana Mieczysława Ginsberta64 i Leona Wasilewskiego. W pierwszym przypadku mamy na myśli nowelę Nereida z Hiu, zaś w drugim – wspomnienia Józef Piłsudski jakim Go znałem.

Nereida z Hiu jako dzieło Jima Pokera została wydrukowana na łamach kwartalnika “Nad Bałtykiem”65. Bohaterem opartej na wątku melodramatycznym noweli jest Stefan Waleski, miczman “Gromu”, który w 1917 roku cierpi katastrofę w pobliżu estońskiej wyspy Hiiumaa, gdzie zakochuje się w pięknej miejscowej dziewczynie o imieniu Lidia.

Z kolei wspomnienia Wasilewskiego – jednego z pierwszych posłów II RP w Tallinie – o Marszałku, zawierają kilka przychylnych uwag na temat Estończyków. Druk memuarów znanego męża stanu został zauważony przez zainteresowanych66.

Autorzy utworów związanych z sąsiadująca przez Bałtyk Estonią kurczowo spostrzegają Estończyków jako narów w sensie etnicznym. Pisząc o Estonii i jej mieszkańcach, Polacy znajdowali się w sidłach tzw. stereotypu poznawczego67, który znacznie upraszcza rzeczywistość. Niemniej jednak z wymienionych wyżej opracowań polskich wyłaniają się dwa różne obrazy Estonii. Pierwszy, będący rezultatem tęsknot kronikarzy-dorpatczyków ukazuje Estonię jako krainę na miarę Atlantydy – wolną od zabobonów ziemie, która bezpowrotnie zaginęła. Drugi zaś, bardziej współczesny, stanowi swoistego rodzaju puzzle z regularnie powtarzającymi się wzorami. Dublowanie to jest niekiedy następstwem antagonizmu żerującego na osobistych uprzedzeniach, jednak najczęściej jest rezultatem trwałego przekonania, że na wschód od Polski świat, a tym bardziej kultura, kończy się.

 

Przypisy:

1 Kalevipoeg (Syn Kaleva) – estoński epos narodowy. Poemat został wydany w latach 1857-1861 i składał się z 1 800 wierszy. Uważa się, iż to on zapoczątkował estońska literaturę i dopiero od tego czasu można mówić o prawdziwym początku literatury estońskiej.
2 A. Janicki, Polacy wobec mieszkańców guberni bałtyckich (Niemców, Łotyszy i Estończyków) od lat 60-tych XIX wieku do I wojny światowej, [w:] Polacy i sąsiedzi – dystanse i przenikanie kultur pod redakcją R. Wapińskiego, Gdańsk 2000, t. I, s. 164.
3Studenci polscy zaczęli przybywać do Dorpatu po tym, jak w 1802 r. car Rosji Aleksandr I przywrócił działalność tej renomowanej placówki naukowej, która była założona w 1632 roku, ale na jakiś czas była zawieszona. Liczba Polaków w murach Uniwersytetu Dorpackiego wzrosła po zdławieniu powstania listopadowego i zamknięciu uniwersytetów w Warszawie i Wilnie. Polakom bardzo odpowiadał fakt, iż oficjalnym językiem nauczania w Dorpacie był język niemiecki. Obecnie uczelnia działa pod nazwa Tartu Ülikool (Uniwersytet w Tartu). Językiem wykładowym jest estoński.
4Więcej o tym: R. Pullat,Rola Uniwersytetuw Dorpacie wkształtowaniu się inteligencji polskiej w XIX-1917, “Zapiski Historyczne” 1977, Nr 2, s. 31-40; A. Janicki, Studenci polscy na uniwersytecie w Dorparcie, [w:]Uniwersytet w Tartu a Polacy. Rola dorpatczyków w polskiej nauce, kuturze i polityce XIX i XX wieku pod redakcją S. G. Isakowa i J. Lewandowskiego, Lublin 1999, s. 21-47; T. Stegner, Pastorzy Królestwa Polskiego na studiach teologicznych w Dorpacie w XIX wieku, Warszawa 1993 oraz Studenci z ziem polskich na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Dorpackiego, [w:] Polacy w Estonii pod redakcją ks. E. Walewandra, Lublin 1998, s. 93-121, a także S. Isakow, P. Sigałow, Polacy w Uniwersytecie Dorpackim, “Miesięcznik Literacki” 1973, Nr 1-3, s. 105-114, 99-109, 103-114.
5Więcej o tym: [w:] Tartu ülikooli ajaloo küsimusi I, Tartu 1975, s. 123-131, a także A. Janicki, Polskie organizacje studenckie w Dorparcie, [w:] Uniwersytet w Tartu a Polacy…, s. 47-71 oraz A. Janicki, Życie codzienne studentów polskich w Dorpacie w XIX i na początku XX wieku (do 1918 r.), [w:] Polacy w Estonii, s. 121-159.
6Do roku 1918 w Polsce drukiem ukazała się całkiem spora liczba memuarów i opracowań, w których zostało odzwierciedlone życie w Dorpacie. Pisarski talent poświęcili temu między innymi G. Manteuffel, Listy znad Bałtyku, Kraków 1886, Dorpat i były Uniwersytet Dorpacki, Lwów 1898 oraz Z dziejów Dorpatu i byłego Uniwersytetu Dorpackiego, Warszawa 1911; J. B. Dziekoński, Przypomnienia z wędrówek. Dorpat, “Dzwon Literacki” 1846, t. 3; L. Jenike, Ze wspomnień, Warszawa 1907; E. Heinrich, Luźne kartki ze wspomnień uniwersyteckich spisane przez starego Dorpatczyka, Lublin 1917. Więcej o tym: A. Janicki, Życie codzienne studentów polskich….
7A. Janicki, Polacy wobec mieszkańców guberni bałtyckich…, s. 171.
8Józef Weyssenhoff (1860-1932), baron, powieściopisarz, poeta, krytyk. W latach 1879-1884 studiował prawo na Uniwersytecie w Dorpacie. Od 1896 roku wydawca i redaktor “Biblioteki Warszawskiej”. Odbył wiele podróży po Europie, w latach 1907-1910 mieszkał w Stieglitz pod Berlinem. W czasie I wojny światowej przebywał w Rosji, od 1918 w Warszawie (1924-1928 w Bydgoszczy).
9Ignacy Baranowski (1833-1919, na Uniwersytecie Dorpackim przybywał w latach 1851-58), lekarz kardiolog, działacz społeczny, filantrop. W latach 1869-1871 kierownik katedry diagnostyki medycznej Uniwersytetu Warszawskiego, 1871-1886 profesor tamże (w wyniku postawy patriotycznej zmuszony przez władze rosyjskie do opuszczenia uczelni i pozbawiony prawa wykładania). Po odejściu z UW prowadził praktykę prywatną, chorzy przyjeżdżali do niego z całej Polski, z Litwy i Rosji. Był zwolennikiem leczenia nowoczesnego i naturalnego.
10Hipolit Korwin-Milewski(1848-1932), humanista i konserwatysta. W latach 1865-68 studiowałprawo na Uniwersytecie w Dorpacie. Późniejszy redaktor “Kuriera Litewskiego”, pierwszego od 40 lat dziennika na Litwie bez równoległego tekstu rosyjskiego.
11Wincenty Lutosławski(1863-1954, w Dorpacie lata 1883-85), filozof mesjanista, twórca spirytualizmu palingenetycznego, głoszącego nie tylko samoistność duchów, ale też wielokrotność ich wcieleń. W 1900 roku habilitował się na UJ, niebawem jednak opuścił Kraków i przebywał w Genewie, Lozannie, Londynie, Madrycie, propagując idee mesjanizmu.
12O Marianie Bończy-Kunickim nam nic nie wiadomo. Pewne jest jedno w murach Uniwersytetu Dorpackiego kształcił się w latach 1888-90.
13Bolesław Limanowski (1835-1935), polski historyk i socjolog, działacz socjalistyczny, senator i publicysta. W Dorpacie spędził lata 1858-60.
14I. Szypowska, Przypis, [w:]Konstanty M. Górski, Józef Weyssenhoff, Z młodych lat. Listy i wspomnienia, Warszawa 1985, s. 420.
15Stanisław Czekanowski (1868-1963), kandydat nauk przyrodniczych, agronom, założyciel fachowej “Gazety Rolniczej”. W czasach II RP dyrektor departamentu w Ministerstwie Rolnictwa.
16M. Dąbrowska, Dzienniki 1914-1945 wybór wstęp i przypisy T. Drewnowski, Warszawa 1998, t. I, s. 127. Według innego źródła Czekanowski podjął się spisywaniu wspomnień za namową Stanisława Stempowskiego, serdecznego przyjaciela z lat dorpackich. Więcej o tym: G. Borkowska, Maria Dąbrowska i Stanisław Stempowski, Kraków 1999.
17S. Kucharski, Związki Józefa Piłsudskiego z medycyną i farmacją, “Nowiny Literackie” 1993, Nr 3, s. 124.
18K. Skirmunt, Moje wspomnienia opracowanie i wstęp E. Orlof i A. Pasternak, Rzeszów 1997, s. 21.
19W wersji estońskojęzycznej Pamiętniki ukazały się w 1939 r. Tłumaczenia dokonał A. Raid. W 1957 r. w Polsce ukazało się drugie wydanie, będące wznowieniem wydania przedwojennego.
20B. Limanowski, Pamiętniki (1835-1870), Warszawa 1957, s. 18.
21A. Wrzosek, Wstęp, [w:] Pamiętniki Ignacego Baranowskiego (1840-1862), Poznań 1923, s. XLVIII.
22W. Lutosławski, Jeden łatwy żywot, Warszawa 1933, s. VII.
23Opatrzone we wstęp, napisany przez A. Szwarca i P. Wieczorkiewicz, po raz drugi wspomnienia ukazały się w Warszawie w 1993 roku.
24M. Bończa-Kunicki, Fragmenty wspomnień z Dorpatu, Lublin 1927, s. 7-8.
25Tak, commiliton – to kolega; pekudysta (od pecus – bydło) – uczeń Instytutu Weterynaryjnego; ancużek (Anzug) – ubranie; furion – dorożkarz; heft – zeszyt; rutta – prędko; ejola racha – nie ma pieniędzy; sajda! – ruszaj!; Mussa – klub akademicki; pea! – stój!; milchbuda – sklep z nabiałem; zadęcie – chęć, zacięcie; ruble – woły, hulaka – łabaj etc.
26K. M. Górski, J. Weyssenhoff, op. cit., s. 410.
27H. Korwin-Milewski, Siedemdziesiąt lat wspomnień (1855-1925), Poznań 1930, s. 73.
28J. Roszczycki, Jak “odkrywałem” Estonię. Garść wspomnień, “Nad Bałtykiem” 1932, Nr 1 oraz ten sam tekst “Polska Zbrojna” 1932, 24 lutego.
29Chodzi o Irenę Wiktorynową Kosmowską, która swe pracy podpisywała także jako Doktorowa Kosmowska. Była ona matką znanej działaczki społecznej okresu międzywojennego Ireny Kosmowskiej. Więcej o tym: R. Kociowa, Irena Kosmowska, Warszawa 1960.
30S. Żółkiewski, Kultura literacka (1918-1932), Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1973,s. 244.
31S. Żółkiewski, op. cit., s. 349.
32Jak wynika z dzienników M. Dąbrowskiej, rękopis książki był gotów już 12 stycznia 1928 roku. Jednak wydawca Mortkowicz nie chciał wydać żadnej z proponowanych przez Dąbrowska pozycji, bo według niego one nie będą miały zbytu. W końcu przed świętami sprawa U północnych sąsiadów ruszyła z miejsca. “Wydał ją początkujący księgarz-wydawca, Jerzy Markiewicz, bardzo ładny chłopiec, ale zdaje się, że i z całego jego przedsięwzięcia i z mojego [M. Dąbrowskiej – N. S.] honorarium będą nici”. M. Dąbrowska, Dzienniki 1914-1932. Wybór, wstęp i przypisy T. Drewnowski, Warszawa 1988, s. 153.
33Maria Dąbrowska dawno i otwarcie sympatyzowała z Finlandią, o której w pracy Finlandia, wzorowy kraj kooperacji pozytywnie pisała jeszcze w 1913 roku. Więcej dowodów na profińskość M. Dąbrowskiej można zna-leźć w książce U północnych sąsiadów, gdzie opis tego kraju jest ciekawszy, obszerniejszy i bardziej emocjonalny.
34Z. Libera, Maria Dąbrowska, Warszawa 1975, s. 73-74.
35M. Dąbrowska, U północnych sąsiadów, Warszawa 1929, s. 39.
36M. Dąbrowska, Dzienniki 1914-1932, s. 213.
37Ibidem.
38I. Kosmowska, Estonja: kraj i ludzie z licznemi ilustracjami i mapą, Warszawa 1930, s. 4.
39Recenzja: B. Linde, I. Kosmowska, “Looming” 1932, Nr 2, s. 255.
40I. Kosmowska, op. cit., s. 58.
41M. Sprusiński, Juliusz Kaden-Bandrowsk: życie i twórczości,Kraków 1971, s. 279-280.
42Więcej o tym: B. Linde, Juliusz Kaden-Bandrowski muljed Eestist, “Looming” 1930, Nr 4, s. 511-512; B. Linde, Juliusz Kaden-Bandrovski. Külaskäigu puhul Eestisse, [w:] Kirjandusnädala album 1930, Tartu 1930, s. 35-36; B. Linde, Juliusz Kaden-Bandrowski. Külaskäigu puhul Eestisse, “Vabaharidusöö” 1930, Nr 2/3, s. 35-36; J. Kaden-Bandrowski Eesti Pen-klubi külalisena Tartus, “Olion” 1930, Nr 3, s. 1; Poola ku-ltuu-tegelane tuleb Eestisse, “Postimees” 1930, 24. veebruar; A. O., J. Kaden-Bandrowski Eesti Penklubite külla, “Kirjanduslik Orbiit” 1930, 15. veebruar; A. Oras, Penklubide tegevusest ja J. Kaden-Bandrowski küllatulekust, “Päevaleht” 1930, 28. veebruar; Poola kirjanik Kaden-Bandrowsky joudis Tallinna, “Posti-mees” 1930, 2. märts; Külaline Poolast kirjandusnädalale, “Vaba Maa” 1930, 2. märts; Poola silmapaistvam kirjanik Tartus. “Argipäeva töö paatosest tänapäeva poola kirjanduses”, “Postimees” 1930, 4. märts;A. Alle, Liberum veto, “Nool” 1930, 10 mai.
43J. Kaden-Bandrowski, Pióro, miłość i kobieta, Warszawa 1931, s. 5.
44Recenzja: V. S., J. Kaden-Bandrowski oma Eesti reisust. Poola kirjaniku uus raamat “Sulg, armastus ja naine”, “Vaba Maa” 1931, 3. aprill.
45J. Kaden-Bandrowski, op. cit., s. 29-32.
46Ibidem, s. 51-73.
47Eesti Riigiarviiv (Estońskie Archiwum Państwowe, dalej: ERA), F. 1580, N. 1, S. 792, k. 11. Maszynopis Brzechwy Wiosna w Estonii. Pejzaże estońskie.
48Jak dotąd tekst Brzechwy ujrzał światło dzienne jedynie na łamach “Wiadomości Literackie” 1934, Nr 9. Pełna, autorska wersja maszynopisu o Estonii pod tytułem Wiosna w Estonii. Pejzaże estońskie przechowuje się w aktach Poselstwa Estonii w Warszawie, ERA, F. 1580, N. 1, S. 792, k. 10-31.
49ERA, F. 1580, N. 1, S. 792, k. 32. List J. Brzechwy do Poselstwa Estonii w Warszawie.
50Mis Poola naisekirjanik nägi Narvas ja Tartus, “Päevaleht” 1932, 6. mai oraz Zofja Nalkowska armus – meisse ja meie lumme!, “Kevadpüha” 1932, Nr 25.
51Z. Nałkowska, Narwa i Tartu, “Gazeta Polska” 1932, Nr 113 oraz Z. Nałkowska, Widzenie bliskie i dalekie, Warszawa 1957, s. 405.
52E. S. Kruszewski, Kazimiera Iłłakowiczówna i jej bałtycko-skandynawskie podróży, “Gazeta Niedzielna” 2000, 19 marca, s. 4.
53Kohalikke teateid, “Päevaleht” 1937, 28. jaanuar.
54Kohalikke teateid. Kone Pilsudskist, “Päevaleht” 1937, 3. veebruar
55K. Iłlakowiczówna, Ścieżka obok drogi, Warszawa 1939, s. 309.
56E. S. Kruszewski, op. cit., s. 4.
57K. Iłłakowiczówna, Finlandia i ja, “Przegląd Polsko-Fińsko-Estoński” 1937, Nr 5, s. 33-35.
58J. Kaden-Bandrowski, op. cit., s. 18.
59Kilki rewelskie-mała ryba morska,wyroby z której w 1881 r. na wystawie międzynarodowej w Brukseli zdobyły złotą nagrodę.
60J. Brzechwa, Wiosna w Estonii…, “Wiadomości Literackie” 1934, Nr9.
61Z. Nałkowska, Widzenie bliskie i dalekie, Warszawa 1957, s. 405.
62S. Srokowski, Na wschodnim brzegu Bałtyku. Kartki z podróży, Poznań 1927, s 25; ERA, F. 1580, N. 1, S. 950, k. 70. Wł. Burkarth, Nasza wizyta w Estonji [wycinek z “Czasu” za 1934 r.]; J. Poker, Nereida z Hiu, “Nad Bałtykiem” 1930, Nr 1, s. 8.
63Stanisław Kolbuszewski (1901-1965) w latach 1934-1945 był kierownikiem katedry słowiańskiej na Uniwersytecie w Rydze. Więcej o nim: Stanisław Kolbuszewski (1901-1965) pod redakcją W. Dynaka, Wrocław 1993.
64Julian Mieczysław Ginsbert (1892-1948) ukończył studia na wydziale mechanicznym w Nancyi Paryżu. Uczestnik I wojny światowej. Pracował w redakcji “Polski Zbrojnej”. Autor broszur propagandowych i powieści. Posługiwał się pseudonimami Kpt. Nemo, Jim Poker, Inż. J. G.
65J. Poker, Nereida z Hiu, “Nad Bałtykiem” 1930, Nr 1, s. 8-13. “Nad Bałtykiem” – pierwszy organ prasowy Towarzystwa Polsko-Estońskiego.
66Recenzja: B. Linde, Eesti ja eestlased Poola ministrimemuaarteoses, “Kaitse Kodu!” 1937, Nr 8, s. 251.
67Więcej o tym: J. Błuszkowski, Stereotypy narodowe w świadomości Polaków, Warszawa 2003, s. 22-30.

About Natalia Sindecka