Home / Podróże / Majówka w Estonii – konkurs
Wschód słońca w Parku Narodowym Lahemaa.

Majówka w Estonii – konkurs

To już czas, by zaplanować majówkę. Zanim wyjedziecie zapraszamy do lektury kilku propozycji wyjazdów do krajów bałtyckich, a zwłaszcza Estonii oraz kilku praktycznych wskazówek.

W naszym krótkim majowym przewodniku znajdziecie praktyczne porady:

Jak dojechać do Estonii?

TOP5 estońskich atrakcji na weekend majowy

Co robić w Estonii, kiedy pogoda płata figle?

Jakie pamiątki przywieźć z Estonii?

 

Zapraszamy do udziału w konkursie!

LuxExpress oferuje przejazdy na trasach międzynarodowych, w tym do krajów bałtyckich, oraz na trasie Warszawa-Kraków

LuxExpress oferuje przejazdy na trasach międzynarodowych, w tym do krajów bałtyckich, oraz na trasie Warszawa-Kraków

Wspólnie z firmą LuxExpress przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym możecie wygrać imienny voucher dla dwóch osób na przejazd tam i z powrotem do dowolnego kraju bałtyckiego autokarami Simple Express (voucher będzie można zrealizować do 30 lipca 2015 r., z wyłączeniem 3-7 czerwca). By wziąć udział w konkursie wystarczy pod tym lub wymienionymi powyżej tekstami na Facebooku lub na stronie artykułu w komentarzach opisać w kilku zdaniach swoje skojarzenia lub wyobrażenia związane z krajami bałtyckimi i podróżami po krajach bałtyckich. Autorzy najciekawszych opisów zostaną wybrani przez redakcję serwisu Eesti.pl i sponsora konkursu – firmę LuxExpress. Na wasze zgłoszenia czekamy do środy, 29 kwietnia 2015 r. Zapraszamy do udziału i życzymy powodzenia!

 

Rozstrzygnięcie konkursu

W konkursie zwyciężył czytelnik “Northern Slav” za opis: “Estonia kojarzy mi się z lasami. Pięknymi lasami. Nie ulega wątpliwości, że to właściwie kraj nordycki i te skojarzenia oscylują wokół osi Estonia-Bałtyk-lasy, a dopełnia je obraz spokoju, pięknej architektury i chęć wybrać się nad morze – szczególnie na wyspy! Widzę oczyma wyobraźni siebie leżącego wieczorem na estońskiej plaży, Bałtyk – choć przecież tak “daleko” i “na północy”, to ciągle ciepły, a słońce wcale a wcale nie śpieszy się, by zajść. Bardzo chętnie bym też usłyszał estoński na żywo – póki co to tylko dzięki nagraniom, z których się uczę. No i ta niesamowita egzotyka pomimo roślinności i pejzaży, które mogą wydawać się rodzime – coś niesamowicie pociągającego. Chcę na północ. Estońską północ! A szczytem marzeń jest jazda rowerem po Saremie :)”. (wpis dostępny także poniżej w komentarzach)

About Portal Eesti.pl

Portal Eesti.pl
Portal estoński Eesti.pl od 2003 roku dostarcza informacji o Estonii. W naszych zasobach znajduje się obecnie prawie 600 artykułów, aktualności, tekstów informacyjnych, lekcji języka estońskiego, galerii i innych. Nasze treści pokrywają pełne spektrum tematów związanych z Estonią i w mniejszym stopniu z krajami bałtyckimi i nordyckimi.
  • mikulaas

    Pierwszy raz pojechałem do Estonii we wrześniu zeszłego roku. Wszyscy znajomi i rodzina mówili: “Gdzie ty sam tam jedziesz? Tam jest wojna!”. Skonsultowałem wszystkich możliwe mi źródła aby dowiedzieć się jaka naprawdę jest Estonia ale niestety nie poszerzyłem zbytnio mojej wiedzy o tym małym i nieznanym w Polsce kraju. Postanowiłem zaryzykować i wybrać się samotnie na tydzień do “Rewla”.
    Estonia zaczarowała mnie swoją architekturą, pięknymi plażami w Piricie, bogactwem kolorów i dbaniem o naturę. Jakiś czas potem, gdy wracałem autokarem do Polski, poznałem Estonkę, która w autokarze zajęła miejsce obok mnie. Podczas postoju w Rydze zaczęliśmy rozmawiać i wytłumaczyła mi co oznaczają kolory estońskiej flagi. Wtedy wszystko zaczęło układać się w jedną całość. Niebieski kolor estońskiego nieba rzeczywiście przypominał to zza okna mojego hostelowego pokoju, gleby w parku narodowym Lahemaa było jakby wyjęta z czerni flagi a biel, umiłowanie do pracy i poznawania świata dało się odczuć podczas wizyt w jednym z wielu tallińskich antykwariatów i księgarni. Jednak mottem, które widoczne jest na wielu pamiątkach z Estonii, nawet na skarpetach ze słynnej w Estonii fabryki SUVA, jest zdanie, które do dziś towarzyszy mi na podstawku pod kubek i w moich wspomnieniach:
    “Sooja südamega külmalt maalt”(“From a cold land, with a warm heart”)

    Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę do “cold land” i znów pokaże mi swoje “warm heart”.

  • Michalpro1987

    Kraje
    bałtyckie są mi bardzo bliskie, we wszystkich z nich byłem, a w
    Estonii spędziłem cudowne wakacje 2014. Moje wspomnienia od początku do
    końca są przecudowne. Mieszkałem blisko Kiek and de Kok. Dzięki
    zakupieniu TallinCard dowiedziałem się gdzie warto pójść, co zobaczyć, w
    jakich godzinach i jak dojechać do wybranego miejsca (gratuluje
    TallinCard, to jest genialne rozwiązanie dla turysty). Do końca życia
    będę pamiętał zwiedzanie Tuneli pod Bastionem (gorąco polecam, mam
    nadzieję że już otwarto kolejną część), Muzeum Historii Estonii, Pałac
    Kadriorg, Muzeum Estońskiej Kultury Picia (polecam
    ), Muzeum Okupacji, Port Łodzi Wodnych (jak dla mnie lepsze niż Centrum
    Nauki Kopernik), urokliwe ruiny Kościoła św. Brygidy, Muzeum
    Samochodów(totalny must dla każdego faceta) i Oczywiście Wieża TV (nigdy
    nie spodziewałam się tak dużej ilości innowacyjnych rozwiązań dla
    turysty). Dość o zabytkach..wieczorami, miałem inne zajęcia
    bardzo długo będę pamiętał cudowną atmosferę na rynku starego
    miasta…picie Vanna Tallin i słuchanie muzyki. Wzdłuż wybrzeża prowadzi
    także bardzo fajna ścieżka do spacerów/ jazdy rowerem. Gorąco polecam
    wizytę w Estonii
    ps.
    tak oczywiście, kupiłem i przywiozłem do Polski 2 butelki Vana Tallin; z
    przykrością stwierdzam, że początkowo miał to być prezent, jednak nie
    mogłem/chciałem tego oddać…zostawiłem to i przez kolejny miesiąc
    wieczorami przypominałem sobie smak Estonii:-)

  • Ewa

    Estonię znam tylko ze zdjęć i marzy mi się poznać ją osobiście. Kiedy mówię Estonia – myślę: tradycja, nowoczesność, egzotyka, wspaniała przyroda, podobny okres w historii naszych krajów, którego pamiątką jest znajomość – nieco przykurzona – języka rosyjskiego w moim pokoleniu (rocznik ’58). Kiedy myślę Estonia – mówię muszę tam kiedyś pojechać

  • Agata

    Widzisz „Õ” i już wiesz. Estonia. Gorzej jeśli przyjdzie ci wymówić „õ”, zwłaszcza w towarzystwie „hk”. Pech chciał, że nazwa jednego z najlepszych ciast świata brzmi „nõhk”, a żeby wymówić ją poprawnie, trzeba urodzić się w Estonii. Dlatego jeśli nie miałeś na tyle szczęścia w dzieciństwie, stojąc przy kasie w kohvik Werneri albo praktykujesz gimnastykę buzi i języka (a ostatecznie i tak wskazujesz palcem pożądane ciastko, na co rozbawiona obsługa mówi „Aaaa, nõhk! Palun!”) albo rezygnujesz i bierzesz „britta” (inne z najlepszych ciast świata). Właściwie nie ma zgody, które jest lepsze. Estonia, a zwłaszcza Tartu, kojarzy mi się z odwiecznym dylematem: „na które dzisiaj mam ochotę? nõhk czy britta?”. Na szczęście nie ma tego problemu przy zamawianiu piwa – tutaj obowiązuje podział geograficzny. Tartu – A.Le Coq, w Talinie – Saku. Paradoksalnie myśląc o Estonii, na myśl nasuwa mi się jeszcze Robim Hood, ale nie ten z lasu Sharewood, a taki z Taevaskoja, oraz późniejsze, usilne wybijanie sobie z głowy wersu „Viimne reliikvia, viimne reliikvia, viimne reliikvia”. W końcu wpada się niemal w trans. A spacerując po starym mieście w Talinie trzymaj się na baczności, żeby żaden potomek aptekarza Melchiora nie musiał wyjaśniać przyczyny twojego zniknięcia! A, i jeszcze jedno. Jaki jest logiczny związek między Talinem, Sztokholmem i Warszawą? Hmm, ciężki orzech do zgryzienia. Głowię się nad tym za każdym razem, gdy słyszę Põhja-Tallinn. Niestety nie znam jeszcze na tyle dobrze estońskiego, by rozwikłać tę zagadkę na podstawie „Petteid loon’d”, ale kiedyś do tego dojdę… Pytanie tylko kiedy?!

  • anita

    Estonia to moja druga ojczyzna. Ojczyzna, która zyskałam dzięki miłości do Estończyka. Kojarzy mi się z najlepszą decyzją w życiu, z przeprowadzka na estońską prowincję, ze wszystkimi niesamowitymi ludźmi, których spotkałam na swojej drodze. Często wspominam moją pierwszą pracę w Estonii. Prowadziłam zajęcia fitness w miasteczku Tsirgulina i Sooru. Do domu kultury w Sooru szłam przez las 2 km od przystanku autobusowego, Zimą aby dodać sobie odwagi śpiewałam głośno piosenki, a zimy jak to w Estonii były srogie. Na miejscu czekało mnie zawsze ciepłe przyjęcie. Estonia kojarzy mi się też z białymi nocami, pierwotnym celebrowaniem nocy świętojańskiej, muzyką graną na dudach. Często uśmiecham się na wspomnienie dystansu, którzy maja w sobie Estończycy, ciężko zdobyć ich zaufanie, akceptację, ale gdy już to nastąpi, pozostają wspaniałymi przyjaciółmi. Mam nadzieje, ze kiedyś tam wrócę…

  • Miksiak

    Estonia kojarzy mi się z marzeniem. Nigdy nie miałam okazji być w tym kraju ale od kiedy przykuł moją uwagę prawie 10 lat temu ciągle myślę o nim jak o cudownej krainie. To co najbardziej kojarzy mi się z Estonią to jej piękny język. Niesamowicie trudny ale przez to również magiczny, inny, piękny. Kocham estońską muzykę i nie ma dla mnie radości większej niż odkrycie, że podczas słuchania rozumiem chociaż fragment tekstu. Chcę poznawać ten kraj poprzez język ale nie tylko. Czuję, że wkrótce tam dotrę.

  • Northern Slav

    Estonia kojarzy mi się z lasami. Pięknymi lasami. Nie ulega wątpliwości, że to właściwie kraj nordycki i te skojarzenia oscylują wokół osi Estonia-Bałtyk-lasy, a dopełnia je obraz spokoju, pięknej architektury i chęć wybrać się nad morze – szczególnie na wyspy! Widzę oczyma wyobraźni siebie leżącego wieczorem na estońskiej plaży, Bałtyk – choć przecież tak “daleko” i “na północy”, to ciągle ciepły, a słońce wcale a wcale nie śpieszy się, by zajść. Bardzo chętnie bym też usłyszał estoński na żywo – póki co to tylko dzięki nagraniom, z których się uczę. No i ta niesamowita egzotyka pomimo roślinności i pejzaży, które mogą wydawać się rodzime – coś niesamowicie pociągającego. Chcę na północ. Estońską północ! A szczytem marzeń jest jazda rowerem po Saremie 🙂

  • Stefan

    W zeszłym roku postanowiłem zwiedzić kraje nadbałtyckie a właściwie chwilowo ich stolice. Wilno zaliczone, Ryga też więc cóż mi pozostało, pojechać do Tallina. Po wizycie w Rydze postanowiłem nic sobie nie wyobrażać, bo to co tam zobaczyłem daleko odbiegało od materiałów w internecie. No ale moja wina bo zamiast ograniczyć się do zwiedzania atrakcji turystycznych jak zwykle łaziłem po peryferiach. Pomimo, że miasto zaniedbane, to ma jednak swój niepowtarzalny urok i podczas ostatniej podróży dwie godziny oczekiwania na ostanią już przesiadkę (Ryga – Tallin) wykorzystałem na łażenie po znajomych już uliczkach starego miasta. Tallin a właściwie jego starówka z murami obronnymi i wieżami zrobił na mnie wrażenie miejsca trochę jak z bajki. Po południu pierwszego dnia pobytu postanowiłem zobaczyć nieczynne już więzienie na Kalamaji i po drodze na dłużej zatrzymałem się przy Linnahall, która zachwyciła mnie swoją abstakcyjną formą i ilościa niczemu nie służących schodów i szkoda tylko, że miejsce to jest opuszczone i zaniedbane. Drugiego dnia wybrałem się do Tartu ale nie samo miasto było celem mojej podróży tylko cmentarz Raadi Kalmistu gdzie spoczywa ostatni w Europie żołnierz antysowieckiej partyzantki August Sabbe. Nie ukrywam, że zafascynowała mnie historia tego partyzanta, który ukrywał się w lesie aż do 1978 roku, kiedy to został zabity w zasadzce przez KGB. Niestety w Estonii byłem tylko dwa dni o wiele za krótko ale na pewno tam wrócę może na dłużej bo zacząłem się uczyć języka.