Home / Gospodarka / Niepodległość zawija do portu

Niepodległość zawija do portu

Koniec października przyniósł Litwinom dwie dobre wiadomości. Obie dotyczą poprawy bezpieczeństwa energetycznego i niezależności od Gazpromu.

Pomimo obaw o prowokacje, sabotaż czy niewyjaśnialne wypadki losowe w trakcie rejsu, 27 października, po kilku miesiącach żeglugi, do portu w Kłajpedzie zawinął pływający terminal regazyfikacyjny. Okręt nazwano „Niepodległość”, co jest posunięciem oczywiście propagandowym, pokazującym jak ważny jest dla litewskiej gospodarki, a nawet niezależności politycznej.

Do tej pory całość gazu zużywanego przez litewską gospodarkę i gospodarstwa domowe to surowiec zakupowany od Rosjan. Nowy terminal LNG jest w stanie wtłoczyć w litewskie gazociągi dwa miliardy metrów sześciennych błękitnego paliwa rocznie (docelowo ok. 4 mld). Obecnie zakontraktowane są dostawy od norweskiego Statoila na poziomie pół miliarda rocznie. Sama Litwa potrzebuje rocznie 2,5 miliarda metrów sześciennych gazu, więc wraz z nowymi kontraktami i rozwojem infrastruktury gazowej na lądzie, Litwini będą mogli przy pomocy terminala pokryć całe zapotrzebowanie na gaz.

Terminal ma kluczowe znaczenie dla Litwy, ale jest ważnym projektem dla bezpieczeństwa energetycznego wszystkich państw bałtyckich (ich zapotrzebowanie na gaz kształtuje się na łącznym poziomie ok. 5 mld m3 rocznie). Dotychczas były one zaopatrywane jedynie w gaz rosyjski, co budziło oczywiste zagrożenia polityczne i gospodarcze. Litewskie LNG i realizacja kolejnych inwestycji w gazociągi na tym obszarze oraz wykorzystanie ogromnych łotewskich magazynów podziemnych w ciągu kilku lat diametralnie zmieni sytuację państw bałtyckich.

Litwini w „gazowo-niepodległościowej” euforii wspomnieli również o sprzedaży gazu do Polski. Pospieszyli się o dobrych kilka lat – dziś jest to niemożliwe, ponieważ gazociąg łączący Polskę i Litwę jest w fazie koncepcyjnej. Tutaj jednak należy wspomnieć o drugiej dobrej wiadomości. Komisja Europejska rozdzieliła środki na wsparcie projektów energetycznych. Na liście znalazł się m.in. interkonektor gazowy łączący Polskę i Litwę (GIPL), na którego projekt i realizację przeznaczone zostanie łącznie 306 mln euro. Docelowa przepustowość GIPL ma sięgnąć 4,5 milardów metrów sześciennych rocznie, a błękitne paliwo ma popłynąć gazociągiem w 2019 roku. Pomimo zapowiedzi Litwinów dotyczącej sprzedaży gazu Polsce, będzie miał on ogromne znaczenie przede wszystkim dla bezpieczeństwa państw bałtyckich.

Trzy republiki po odzyskaniu niepodległości na początku lat 90. XX w. stały się tzw. energetyczną wyspą w Europie – sieci trakcyjne i rurociągi łączyły je jedynie z Rosją i Białorusią. Od dekady inwestują one w niezależność w tym zakresie – Estonię z Finlandią łączą dwa kable przesyłowe o łącznej mocy 1000 MW, Litwa ma zyskać połączenie ze Szwecją i Polską, a projekty gazowe mają być zrealizowane w ciągu najbliższych kilku lat. Kolejny ważny dla regionu terminal LNG ma powstać w Estonii lub Finlandii. W dalszej perspektywie kraje bałtyckie mają przesynchronizować swoje sieci elektroenergetyczne z sieci rosyjskiej na europejskie.

 

Źródło: Artykuł pierwotnie ukazał się na stronach kwartalnika Res Publica Nowa.

About Kazimierz Popławski

Twórca i redaktor naczelny portali Eesti.pl i PrzegladBaltycki.pl.