Home / Polityka / Polska-Estonia / Jak postrzegamy Estonię i Estończyków?

Jak postrzegamy Estonię i Estończyków?

Estonia nie jest krajem egzotycznym – nie rosną tam palmy, Estończycy nie noszą turbanów na głowie. Estonię od Polski dzieli dystans mniej-więcej równy odległości między Białymstokiem a Wrocławiem. Blisko, ale pomimo tego nadal niewiele wiemy co w trawie naszego nadbałtyckiego sąsiada piszczy.

Przeczytaj także:  Na własne oczy: obywatele II Rzeczypospolitej o Estonii i Estończykach

Zdecydowana większość Polaków nie jest w stanie podać wielu szczegółów dotyczących Estonii i Estończyków. Czasem z tej niewiedzy wynikają dosyć zabawne pomyłki. Dosyć typową jest lokowanie Estonii… na Islandii! Oczywiście te dwa państwa nie mają ze sobą wiele wspólnego, leżą przecież w zupełnie różnych częściach kontynentu.

O Estonii wraz z Litwą i Łotwą mówi się jednym tchem i większość Polaków jest w stanie wskazać na mapie ten kawałek świata. Gdy z tego zestawu pozostawi się jedynie Estonię wówczas pojawiają się problemy. Oprócz wspomnianej wcześniej Islandii, Estonia przez wielu nadal lokowana jest gdzieś w granicach Rosji, lub jej okolicach i zapewne niewiele różni się od Wielkiego Brata, z którym przecież już dawno zerwała więzy polityczne. Jeszcze innym miejscem, gdzie odnaleźć można to niewielkie państwo jest Skandynawia. Ta lokalizacja pociąga za sobą wizerunek typowego Estończyka – musi być blondynem, jak jego bracia zza Zatoki Helsińskiej.

Jest też grupa osób, które z różnych względów – rodzina, przyjaciele, interesy, zainteresowania – wie całkiem sporo. Jak ta „świadoma” część polskiego społeczeństwa postrzega Estonię i Estończyków? Ogólnie można powiedzieć, że Estonia ma w Polsce niezłą opinię, ale warto troszkę popytać i poszperać w stereotypach, wiadomościach i wrażeniach przywiezionych z Estonii.

Powoli i bez słowa

Chyba najbardziej znany stereotyp głosi, że Estończycy (szczególnie mężczyźni) są niezwykle powolni. Na ten temat powstało dziesiątki dowcipów, szczególnie u południowych sąsiadów – na Litwie i Łotwie. Czasem można usłyszeć, że Estończycy nawet… śpią powoli! Niektórzy mówią nawet, że typowy estoński mężczyzna nie dość, że śpi powoli, to do tego niemal całkowicie pozbawiony jest emocji. „Nigdy nie zapomnę, jak w Hell Huntcie (bar w Tallinie – przyp. aut.) oglądaliśmy transmisję z olimpiady, kiedy Kristina Šmigun akurat zdobywała sredbro. Estończycy gapili się bez ruchu w ekran, nie pokazując po sobie zupełnie żadnych emocji. Patrząc na nich można by pomyśleć, że ona wręcz przegrała!” – wspomina Piotr.

Często jedyną oznaką, że Estończyk żyje mają być pomrukiwania wyrażające niechęć. Obraz ten całkowicie ma się zmieniać po wieczorze przy piwie, czy wódce, której Estończycy sobie nie żałują. Rozwijązują im się wtedy usta i wypływa z nich niekończący się potok słów. Być może nie będzie w tym niczego zaskakującego jeśli dowiemy się gdzie pan Saar, Tamm czy Leppik mieszka.

Pogłoski mówią, że jest to odludzie, gdzieś w leśnej głuszy lub na wybrzeżu. Ponoć obcowanie z naturą cieszy Estończyków bardziej niż z towarzystwo sąsiadów. Paweł zauważa również, że Estonia to w połowie kraj pokryty lasami poprzeplatanymi bagnami, a życie utrudniają wszędobylskie komary. To nie koniec obserwacji na temat przyrody i związków łączących z nią miejscową ludność.

Estończycy często żartują, że w Estonii są tylko dwie pory roku (dwa sezony) – narciarska i przygotowań do narciarskiej. Lato ma być tutaj niezwykle krótkie, zimne i deszczowe, a typową radą nadopiekuńczych rodziców, czy znajomych dla wyjeżdżających do Tallina jest zabranie ze sobą kurtki zimowej w lipcu. Pogląd ten skutecznie weryfikuje tegoroczne lato, bo temperatury sięgają w Estonii nawet 35 st. C, a morze jest tylko o kilka stopni chłodniejsze od wód opływających wybrzeża śródziemnomorskie.

Polak, Estończyk dwa bratanki?

Dostrzegalna jest również pewna wspólnota losów między Estończykami i Polakami. W Tallinie, na murach Grubej Małgorzaty zawieszona została tablica upamiętniająca jednostkę ORP Orzeł. Internowany okręt uciekł z tallińskiego portu, co było bezpośrednim pretekstem wkroczenia sowietów do Estonii. To wydarzenie to ani początek, ani koniec wspólnych miejsc w historii obu krajów.

Pani Zofia zauważa, że Estonia to „kraj, który przeciwstawił się sowietyzacji” i dodaje, że tuż po powstaniu w Polsce Solidarności nie dostała wizy, aby nie „przenieść zarazy” na podatne estońskie ziemie. Po okresie okupacji sowieckiej pozostały nie tylko wspomnienia i nierozwiązane problemy polityczne, ale także liczna mniejszość rosyjska.

…a ci Rosjanie już tyle lat tu mieszkają i ani słowa po estońsku!

Tak zwykle reagują Estończycy na kilka słów wypowiedzianych po estońsku przez obcokrajowców. Wiele osób dostrzega również konflikt między Estończykami a mniejszością rosyjską. Zarówno Paweł, jak i Jola zwracają uwagę na brak akceptacji dla mniejszości ze strony Estończyków. Rosjanie natomiast nie pozostają dłużni i mówią z przekąsem o „gorących estońskich chłopakach.” Można też usłyszeć głosy, że nie tylko Rosjanie, ale też rodowici Estończycy to do pewnego stopnia kombinatorzy i wszystko potrafią „załatwić”… jeśli tylko chcą. Jola zauważa również, że w estońskim społeczeństwie punktualność jest w cenie i na odbiór już „załatwionej” rzeczy warto przyjść na czas.

Aby skończyć obraz Estonii i Estończyków malowany stereotypami i informacjami dostępnymi w Polsce warto jeszcze wspomnieć o e-Estonii oraz Skype. Niestety z tego dzieła wynika, że nadal wiemy niewiele. Pomimo tego ów obraz jest raczej pozytywny, a funkcjonujące stereotypy traktuje się z przymrużeniem oka, co ociepla wzajemne stosunki niż buduje zbędne uprzedzenia.

About Kazimierz Popławski

Twórca i redaktor naczelny portali Eesti.pl i PrzegladBaltycki.pl.