Home / Historia / Estonia widziana oczami polskiego prawnika

Estonia widziana oczami polskiego prawnika

W okresie międzywojennym podróżowanie do nieodległych przecież Łotwy, Estonii czy Finlandii traktowane bywało jak odkrywanie nowych lądów. Niewiele wiedzieliśmy o państwach nadbałtyckich, a każda wyprawa w tamte rejony pozwalała dość nikłą wiedzę poszerzać. Eksplorowano więc obszary młodych nadbałtyckich republik, a zdobytą wiedzą chętnie dzielono się z czytelnikami czasopism. Można, bez posądzeń o niczym nieuzasadnioną przesadę, mówić o pewnej modzie na pisanie w okresie międzywojennym o Łotwie i Estonii.

Przeglądając międzywojenną prasę nierzadko natrafić nam więc przyjdzie na tekst poświęcony jednemu z tych państw. Dość ożywione zainteresowanie tym regionem Europy wynikało, jak można przypuszczać, z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze, o ile z innymi sąsiadami łączyły nas stosunki, mówiąc łagodnie poprawne, to z Łotwą, a w większej perspektywie także Estonią, można mówić o bardzo pozytywnych relacjach. Po wtóre w stosunku do Łotyszy i Estończyków czuli Polacy, którzy przejawiali zainteresowanie tym rejonem, pewną cywilizacyjną wyższość. Dłuższa i bogatsza historia Polski dawała podstawy do reprezentowania Zachodu i jednoczesnego wprowadzania nadbałtyckich państw w sferę cywilizacji zachodniej. Ta megalomania narodowa jest dość wyraźnie wyczuwalna w wielu tekstach poświęconych Estonii i Łotwie. Nie inaczej było w przypadku krótkiego, wspomnieniowego reportażu, jaki ukazał się na łamach „Głosu Sądownictwa” z 1935 r.

W kwietniu 1935 r. do Rygi, a później Tallina udała się trzyosobowa delegacja Międzynarodowego Zrzeszania Prawa Karnego na czele z prof. Emilem Rappaportem, sędzią Sądu Najwyższego. W skład delegacji wchodzili również dr Michał Potulicki – pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych (odpowiedzialny za wygłoszenie szeregu referatów przybliżających Estończykom i Łotyszom zagadnienie konstytucji kwietniowej) oraz Jerzy Śliwowski, młody wówczas prawnik, który pełnił funkcję sekretarza delegacji, a po powrocie podzielił się z czytelnikami „Głosu Sądownictwa” swoimi wrażeniami1. Lektura artykułu, którego tytuł brzmiał: „Organizacja wymiaru sprawiedliwości w Estonii i na Łotwie”2, przynosi wiele ciekawych spostrzeżeń na temat tego jak postrzegano z polskiej perspektywy ten rejon i życie jego mieszkańców w okresie międzywojennym. Zadaniem delegacji, wykonanym w 100%, było założenie w tych krajach grup narodowych, które wprowadzone zostałyby do Międzynarodowego Zrzeszania Prawa Karnego.

Problematyka organizacji wymiaru sprawiedliwości w obydwu krajach zajmowała, co naturalne ze względu na zainteresowania autora, zdecydowanie najwięcej miejsca. Krótko więc na początek, bo nas interesować będą spostrzeżenia natury ogólnej, które poczynił był Śliwowski, omówić należałoby uwagi autora artykułu na temat wymiaru sprawiedliwości w Estonii i Łotwie. Generalnie za bardziej „cywilizowany” uznaje ten obowiązujący na Łotwie. Opisowi struktury sądownictwa, specyfiki rozwiązań penitencjarnych w obydwu krajach towarzyszą ciekawe obserwacje nieistotnych wydawałoby się szczegółów. Dowiadujemy się więc między innymi, że zarówno w Estonii i na Łotwie miała miejsce według Śliwowskiego, daleko posunięta pauperyzacja adwokatury. Podkreślał Śliwowski jednocześnie, że pracownicy, a przede wszystkim sędziowie estońscy otrzymywali bardzo niskie pensje za swoją pracę. Podawał, że sędzia pokoju zarabiał od 250 do 300 koron (około 380 zł), sędzia okręgowy 316 koron (około 440 zł), sędzia Sądu Najwyższego – 476 koron (ok. 670 zł), a Minister Sprawiedliwości nieco ponad 700 koron (ok. 980 zł) [Organizacja wymiaru…, s. 613]. Tym co odróżniało estoński wymiar sprawiedliwości od polskiego była według sekretarza delegacji daleko posunięta niezależność sędziowska. Konstatował Śliwowski, że Minister Sprawiedliwości w Estonii zajmował się li tylko wypłacaniem sędziom uposażeń [Organizacja wymiaru…, s. 612]. Szczególną uwagę zwrócił autor artykułu na estoński regulamin więzienny. Powód był prozaiczny, był to jedyny przetłumaczony na język niemiecki dokument estoński związany z wymiarem sprawiedliwości. O problemach językowych przyjdzie jeszcze wspomnieć. Śliwowski analizował, znany mu z rozmów z Estończykami estoński Kodeks Karny, w którym szczególną uwagę zwracał na kwestie kary śmierci. Pisał: „Jeśli chodzi o kodeks karny, to najwięcej interesującą w nim rzeczą jest sposób wykonania kary śmierci. Więźniowi na tę karę skazanemu przysługuje prawo wykonać ją dobrowolnie przy pomocy trucizny, której mu się dostarcza; działanie jej jest rychłe i bezbolesne.” [Organizacja wymiaru…, s. 613]. Podkreślał jednocześnie, że w Estonii w odróżnieniu od Polski i Łotwy był wysoki odsetek więźniów w stosunku do ogółu mieszkańców. W Estonii miało być 3700 więźniów na 1,2 miliona mieszkańców [Organizacja wymiaru…, s. 614].

Jak wspomniałem wyżej łotewska organizacja wymiaru sprawiedliwości w oczach Śliwowskiego wypadła zdecydowanie lepiej od estońskiej. Po pierwsze rozwój łotewskiej nauki stać miał na o wiele wyższym poziomie, a główny w niej prym wieść mieli młodzi, ambitni naukowcy. Pisał: „Szczególnie uderza fakt, że Łotwa posiada dość dużo młodych ludzi z nowej generacji, gruntownie pracujących i dążących do rozwoju intensywnego dziedziny, której się poświęcają. Stosunkowo mało młodych w pracy prawniczej mogłem zauważyć w Estonii.” [Organizacja wymiaru…, s. 611]. Podkreślał po wielokroć, że Łotysze wydają dwa czasopisma prawnicze w obcych (rosyjskim, niemieckim) językach. W Estonii Śliwowskiemu takiego czasopisma znaleźć się nie udało. Również łotewski kodeks karny doczekał się w przeciwieństwie do estońskiego tłumaczenia w 1933 r. na język niemiecki. Chwalił Śliwowski także bardzo dobrze zorganizowaną działalność łotewskich sądów pokoju oraz specyficzną, pełną powagi i zrozumienia dla wymiaru sprawiedliwości, atmosferę w nich panującą.

Obok, niezwykle szczegółowych w wielu miejscach, opisów kwestii związanych z funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości w Estonii i na Łotwie pozwalał sobie Śliwowski na uwagi o charakterze ogólniejszym. Po pierwsze więc przełamywał już na samym początku stereotyp, który kazał widzieć w obydwu krajach jedność, pisał: „podobieństwo jest pozorne, a różnice są znaczne i istotne, w każdym szczególe życia widoczne” [Organizacja wymiaru…, s. 610]. Gdzie więc leżały według młodego prawnika te różnice? Przede wszystkim w odmiennym temperamencie i otwarciu na obcych, które to wyrażać się miała na wielu płaszczyznach. Granica łotewsko-estońska to według Śliwowskiego koniec zachodniej cywilizacji. Nie znaczy to jednak, że za nią zaczynał się wschód. Ta granica to początek cywilizacji północy. O zachodnio – europejskiej według niego Rydze pisał: „W stolicy Łotwy, w tem pięknym zachodnio – europejskim mieście kultura zachodnia przejawia się w wielu czynnikach od najbardziej zewnętrznych, jak szerokość ulic, architektura zwykła urbanistyczna i zabytkowa, piękna – do wewnętrznych, intelektualnych i kulturalnych.” [Organizacja wymiaru…, s. 610]. O Estonii i Estończykach, o ich północnym charakterze pisał zaś: „Północ tkwi w tym narodzie. Jest jedną z jego cech najbardziej charakterystycznych. Czai się w zimnym granacie fal, błyszczących w porcie w Tallinnu w chłodny, a już pierwszością wiosny jasny dzień kwietniowy, wyłania się z charakterystycznej architektury doskonale w dawnym stylu zabudowanego miasta, wieje pustką i zamgleniem po całym ubogim kraju, o glebie mało urodzajnej, gdzie całym bogactwem są lasy i kamień kopalny, zwany Schlieffersteinem (który na podobieństwo węgla używa się w celach opałowych, specjalnie na kolejach), objawia się w poważnej powolności ruchów, w postawie dostojnej zamkniętej w sobie, na pozór obojętnej, w chłodzie i braku zewnętrznego wzruszenia, czy też uniesienia, nawet w pewnym, pozornym braku rozwoju i pędu do niego, do którego my, z naszym żywym temperamentem, jesteśmy przyzwyczajeni i który chętnie widzimy w innych.” [Organizacja wymiaru…, s. 610 – 611]. Nie mnij jednak dostrzegał Śliwowski pewne zaszłości z czasów, kiedy Estonia i Łotwa pozostawały w sferze wpływów wschodu. Pierwszy element to… szerokość torów. Fakt ten tłumaczył tym, że Rosja pozostawała nadal jednym z głównych „partnerów” gospodarczych obydwu państw. Kolejnym, jak pisał, „nalotem” wschodu była „nieprawdopodobna, szczególnie niemiłosierna, w Estonii powolność szybkości pociągów.” [Organizacja wymiaru…, s. 610].

Estońska „ospałość” była według sekretarza delegacji, główną przyczyną zacofania tego kraju pod względem ekonomicznym w stosunku do Łotwy. Charakter Łotyszy opisywał w następujących słowach: „Łotysze są ludźmi o temperamencie niczym nie przypominającym ludzi północy. Są żywi i ruchliwi. Nie promienieje z nich na zewnątrz i przy pierwszym zetknięciu: powaga i spokój, a tym właśnie odznaczają się Estończycy.” [Organizacja wymiaru…, s. 610]. Estończycy byli więc według słów Śliwowskiego „raczej zamknięci w sobie, na pozór obojętni, poważni, małomówni, w gruncie rzeczy bardzo serdeczni, gościnni, dobrzy i bezpośredni; przyjaźni ich można zawierzyć: jest bardzo wierna i oddana.” [Organizacja wymiaru…, s. 610].

Motyw przyjaźni, jaką darzyć mieli Estończycy Polaków, pojawiał się w artykule niezwykle często. Autor po wielokroć podkreślał, że Estończykom zależeć miało na utrzymywaniu jak najlepszych stosunków z Polakami. Kończąc część artykułu poświęconą Estonii zanotował: „Przyjaźń dla Polski żyje silnie w Estonii. Sfery oświecone dają po temu wiele dowodów. Szczególnie silnie jest akcentowane pragnienie, abyśmy o szczerości tej przyjaźni byli przekonani, abyśmy w nią naprawdę uwierzyli.” [Organizacja wymiaru…, s. 615]. Przejawy przyjaźni, konstatował autor artykułu, stały jednak w wyraźnej opozycji do całokształtu zachowań Estończyków. Nie mniej jednak, pod estońską „ospałością” doszukiwać należało się cech zupełnie innych. Czytamy: „Estończyk dąży do wszystkiego bez specjalnego ożywienia, ani entuzjazmu, ale z dużą wytrwałością i pewnością zarówno siebie jak i swoich sił. W istocie rzeczy mamy do czynienia z narodem głęboko uczciwym, pracowitym, ceniącym gorąco naszą przyjaźń i pragnącym, abyśmy tę właśnie przyjaźń dobrze rozumieli i traktowali ją poważnie i szczerze.” [Organizacja wymiaru…, s. 611].

Tym co różniło Estończyków i Łotyszy miał być również, według sekretarza delegacji, stosunek do pracy. Znów, jak i wyżej, miały dawać o sobie znać „typowe” cechy estońskie. Byli więc według Śliwowskiego Estończycy „powolni, poważni, gruntownie pracujący, lecz spokojni, wytrwali, umiarkowani w pracy.” [Organizacja wymiaru…, s. 611]. Autor zastrzegał, że zupełnie obcym pozostawał Estończykom „wyścig pracy”. Co innego Łotysze, którzy jak pisał Śliwowski byli niezwykle dumni ze swojej pracowitości i „pędu” do bycia pierwszym pośród państw bałtyckich.

Dawał również Śliwowski niezwykle krótki rys ekonomiczny, uwypuklając różnice między obydwoma państwami. Stwierdzał, że Łotwa, szczególnie chłopi łotewscy, dzięki interwencjonistycznej działalności państwa, byli dużo zamożniejsi niż włościanie estońscy [Organizacja wymiaru…, s. 610]. Dodawał również, że Estonia to kraj „wyjątkowej taniości, która nas nawet do tejże taniości przyzwyczajonych zadziwia. Ceny są tutaj mniej więcej o 40% lub nawet więcej niższe od naszych.” [Organizacja wymiaru…, s. 613].

Na koniec wspomnieć należy o problemie już sygnalizowanym, który Śliwowskiemu bardzo poważnie utrudniał orientacje w dziedzinach go interesujących i nie tylko tych. Mowa o języku estońskim. Pisał o nim: „Język ten ładny i dźwięczny odznacza się jednak niezwykła długością wyrazów, co jeszcze bardziej utrudnia jego poznanie.” [Organizacja wymiaru…, s. 613]. Trudnym było dla niego zrozumienie fenomenu przywiązania Estończyków do swojego języka. Dodawał również, że w Estonii nacisk kładło się na naukę języka angielskiego, a na Łotwie, co jego zdaniem było działaniem właściwszym, uczono młodzież języka niemieckiego [Organizacja wymiaru…, s. 610]. Na Łotwie porozumieć można było się również po rosyjsku. Autor artykułu żywił jednak przekonanie, że język ten wymrze na Łotwie w następnym pokoleniu.

Krótka, zaledwie kilkudniowa wizyta u naszych północnych sąsiadów przyniosła polskiej delegacji wiele nowych wrażeń. Żałować należy, że nie znamy opinii pozostałych jej członków. Powstanie w 1935 r. artykułu – reportażu świadczy dobitnie o tym, że byliśmy ciekawi tego co się na północ od Polski dzieje. Tekst sprzed ponad siedemdziesięciu lat był kolejnym krokiem do poznawania, jakże ciekawych i tajemniczych jednocześnie, kultur estońskiej i łotewskiej.

 

Przypisy:

1. W tym momencie wspomnieć należy, że kwestie dotyczące powojennej domniemanej współpracy prof. Śliwowskiego z SB pozostają poza sferą moich zainteresowań.
2. Wszystkie cytaty zamieszczone w niniejszym artykule pochodzą z testu W. Śliwowski, Organizacja wymiaru sprawiedliwości na Łotwie i w Estonii, „Głos Sądownictwa”, t. 9, 1935, s. 609-623.

About Mateusz Rodak

Doktor, adiunkt w Pracowni Przeobrażeń Społecznych XIX i XX w. Instytutu Historii PAN, zajmuje się dziejami społecznymi okresu międzywojennego, a przede wszystkim historią przestępczości, marginesu społecznego, walki z przestępczością oraz stosunków etnicznych w środowiskach przestępczych.